środa, 19 lutego 2014

Rozdział 37

Oczami Nat
Usłyszałam dzwonek jakiejś komórki i otworzyłam oczy. Budzik w telefonie Kendalla dzwonił i dzwonił, a on dalej spał. Obróciłam się w jego stronę i mocnym ruchem zwaliłam go z łóżka. To nie było wcale takie trudne, kiedy ma się chłopaka chudego jak patyk.
- AŁA ! Co ty wyprawiasz ! - krzyknął blondyn leżąc na podłodze.
- Budzik ci dzwoni, a ty go nawet nie raczysz wyłączyć. - powiedziałam sięgając po komórkę, która była pod jego poduszką i wyłączyłam ją.
- I to jest powód dla którego musiałaś mnie zwalić z łóżka ? - spytał z zaspaną miną. Pokiwałam głową i lekko się uśmiechnęłam.
- Chętnie bym cię za to udusił, ale za bardzo cię kocham. - powiedział śmiejąc się i pocierając zaspane oczy usiadł na łóżko. Musimy się szykować, bo na 8:00 mamy być w studiu. Poszłam, więc do łazienki i po 20 min. byłam już gotowa. Spakowałam do torby rzeczy na przebranie i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie 2 małe tosty i wypiłam kawę. Gdy chłopcy także skończyli jeść, wyruszyliśmy z domu. Na szczęście na drodze nie było korków i udało nam się być na miejscu nawet przed czasem. W sali Kendall przedstawił mnie jakimś ludziom, a jeden z nich chciał porozmawiać ze mną na osobności.
- Czy ma pani jakieś doświadczenie z gwiazdami ? Może jakieś choreografie dla znanych osób ? - spytał wysoki mężczyzna.
- Nie, to jest mój pierwszy raz, ale na swoim koncie mam wiele wygranych dosyć dużych konkursów tańca no i oczywiście bardzo kocham to robić. - powiedziałam szeroko się uśmiechając.
- No to gratuluję i zobaczymy jak pani pójdzie. - odpowiedział ściskając mi dłoń i odszedł. Byłam bardzo zestresowana, ale miałam nadzieję, że sobie poradzę. Już kiedyś stworzyłam dla siebie choreografie do piosenek BTR i mam ich bardzo dużo. Poszam do przebierali, aby zmienić ciuchy na luźniejsze. Założyłam szare alladynki do kolan i bardzo luźny Top na ramiączkach. Razem z chłopakami się rozgrzałam, a potem mężczyzna z którym rozmawiałam i jakieś 3 inne osoby poprosiły mnie o zademonstrowanie choreografii, którą mam zamiar nauczyć chłopaków. Stanęłam, więc przodem do ściany, na której były same lustra i zaczęłam tańczyć. Ciągle widziałam w odbiciu ich wzrok, który dokładnie patrzył na każdy mój krok. No i w końcu się pomyliłam. Zaczęłam od nowa. Znowu pomyłka. Kiedy trzeci raz mi nie wyszło, nie wytrzymałam i wybiegłam z sali. Oparłam się o ścianę na korytarzu i usiadłam na podłodze podkulając nogi i trzymając się za kolana. Nagle usłyszałam, że ktoś do mnie podchodzi. Był to Kendall, który mocno mnie przytulił.
- Mała, co się dzieję ? - spytał cichym i miękkim głosem.
- Nie dam rady Kendall. Po prostu nie dam rady. To nie jest takie łatwe jak na konkursach. Tam patrzy na mnie o wiele więcej ludzi, ale to nie to samo co teraz. Te osoby patrzą na mnie i oczekują choreografii godnej BTR, a ja takiej nie potrafię. Nie jestem dobra, na taką skalę jak Big Time Rush. Przepraszam was bardzo. - powiedziałam, prawie płacząc. Nie zrobiłam jednak tego, gdyż rzadko okazuję w ten sposób uczucia. Spojrzałam tylko na chłopaka, a on wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami.
- Nie żartuj sobie ! Ty nie jesteś dobra na skalę BTR ? Tańczysz o wiele lepiej od każdego z nas. Jesteś niesamowitą tancerką i w przyszłości będziesz znanym choreografem i mogę sobie dać rękę uciąć, że tak będzie. Gdzie jest moja szalona i nie zważająca na nic dziewczyna ? Każdy ma chwile słabości, ale ona nie może cię teraz przewyższyć. Nie możesz się teraz poddać. Idź tam i pokaż im, na co cię stać ! - powiedział blondyn podnosząc mnie z podłogi i mocno całując. Ma rację nie mogę się teraz poddać. To dla mnie wspaniała okazja, aby się pokazać. Jego słowa dały mi dużo do myślenia i od razu wróciłam na sale. Przeprosiłam za wcześniej i poprosiłam o ostatnią szansę. Wszyscy się do mnie uśmiechnęli i ktoś włączył muzykę. W odbiciu widziałam chłopaków, którzy trzymali za mnie kciuki i mieli wielkie uśmiechy na twarzy. Zamknęłam oczy i zaczęłam tańczyć. Byłam skupiona jak nigdy dotąd i każdy mój krok był po prostu idealny. Wspominałam słowa Kenda, że nie mogę się teraz poddać. Dawałam z siebie wszystko i nim się obejrzałam piosenka się skończyła. Obróciłam się do wszystkich i usłyszałam jak biją mi brawa. Chłopcy mieli otwarte buzie i nie mogli uwierzyć, że tak bardzo dobrze mi poszło.
- Jesteś niesamowita ! Już myślałam, że jesteś jakaś początkująca i wszystko pójdzie na marne, a tutaj takie zaskoczenie. Tańczysz jak profesjonalista... wybacz, ty jesteś profesjonalistką. Coś czuję, że to nie będzie twój ostatni raz kiedy tutaj jesteś. - oznajmiła lekko ciemnej karnacji kobieta. Bardzo się ucieszyłam, że się spodobało i byłam z siebie bardzo dumna.
- Teraz masz czas do wieczora, aby mniej więcej nauczyć kroków te odrobinę mniej utalentowane od ciebie zwierzątka - powiedział mężczyzna, z którym rozmawiałam wcześniej pokazując na chłopaków. Wszyscy łącznie z nimi zaczęli się śmiać. Kiedy każdy rozszedł się, aby zająć się swoimi sprawami, w sali zostałam tylko ja i chłopcy. Postanowiliśmy jak najszybciej zacząć naukę. Szło im na prawdę dobrze, no może oprócz częstych głupawek, ale mogłam się tego spodziewać. W jednym momencie Loggie stwierdził, że nie da już rady, więc położył się na podłodze i odpoczywał. Carlos chyba też miał na razie dosyć, bo położył się na Logana, a za nim poszła reszta. Biedny Loguś. Zaczęłam się śmiać i stwierdziłam, że musimy zrobić przerwę. Zeszliśmy wszyscy na dół, aby coś zjeść i odpocząć. Usiadłam z Kendallem przy jednymstoliku.
- Wiedziałem, że sobie poradzisz. Mam nadzieję, że nam nie idzie jakoś źle. - powiedział śmiejąc się. Siedzieliśmy i spokojnie rozmawialiśmy, kiedy nagle coś mi się przypomniało.
- Dlaczego ten mężczyzna nazwał was zwierzątkami ? - spytałam spoglądając na chłopaków.
- Hahaha ... kiedyś mieliśmy rozgrzewkę z naszą nową choreografką, ale nam nie chciało się nic robić i się ociągaliśmy. Ona chyba lekko się wkurzyła i nagle kazała nam udawać małpy jako część rozgrzewki. Nie chcieliśmy tego robić, ale gdybyś zobaczyła jej minę też byś się zgodziła. Wtedy właśnie wszedł Tom i kiedy nas zobaczył powiedział, że nie musimy udawać małp, bo i tak zawsze zachowujemy się jak zwierzęta i jakoś od tamtej pory tak na nas woła. - powiedział i znowu zaczął się śmiać a ja razem z nim, bo wyobraziłam ich sobie jak udają małpy. Kiedy już odpoczęliśmy trzeba było wracać do pracy. Spędziliśmy tutaj czas do samego wieczora i stwierdzam, że udało się nauczyć chłopaków więcej niż połowę choreografii. Pokazaliśmy wszystkim co udało nam się zrobić i jutro znowu mam tu wrócić, aby nauczyć ich tańca do końca. Bardzo się cieszę, że będę mogła znowu tutaj przyjść. Bardzo podobał mi się ten dzień. Wszyscy wykończeni od tańczenia wróciliśmy do domu, a tam czekały na nas dziewczyny z gotową kolacją i oczywiście, chciały dowiedzieć się jak mi poszło.

__________________________________________________________________
Miałam dodać rozdział szybko, ale mam teraz ferie i nie miałam dostępu do neta ;/
Ale teraz mi się udało i mam nadzieję, że wam się spodoba :)

~ PatiRusher

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 36

~ Oczami Logana
Zszedłem właśnie schodami do kuchni i spytałem dziewczyn czy nie pomóc przy sprzątaniu naczyń.
- Nie nie musisz, ale mógłbyś zobaczyć gdzie Pat, bo wyszła na taras po talerze i coś nie wraca. - powiedziała Nat, myjąc szklanki, które nie zmieściły się do zmywarki. Wyszedłem, więc na taras w poszukiwaniu dziewczyny. Wystarczyło, że wyjrzałem zza szklanych drzwi i zobaczyłem, że brunetka śpi na krześle. Widać, że była bardzo zmęczona, bo spała twardo. Wziąłem ją na ręce i wszedłem do mieszkania.
- O nasza piosenkarka zasnęła. - powiedział James widząc mnie z dziewczyną na rękach. Powędrowałem na górę i położyłem ją do łóżka. Była ubrana, więc zdjąłem jej spodnie i bluzkę i założyłem za duży na nią T-shirt, w którym często śpi. Na prawdę spała twardo, bo nawet się nie przebudziła. Poszedłem wziąć szybki prysznic i po 10 min. leżałem już obok niej. Przerzuciłem rękę przez jej brzuch i zasnąłem.

~ Oczami Pat
Obudziłam się wypoczęta jak nigdy. Tylko zdziwiło mnie to, że leże w łóżku, bo nie pamiętam, żebym się do niego kładła. Pewnie Loggie mnie tu przyniósł. Leżał sobie obok mnie i słodko spał. Miał potargane włosy i wyglądał uroczo. Nie chcąc go budzić powoli i cicho wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki pod prysznic. Zapomniałam wziąć ubrań, więc wyszłam do garderoby w samej bieliźnie. Chłopak jednak już nie spał i widząc mnie, zaczął się głupio uśmiechać. Ubrałam dżinsowe rybaczki do kolan, jakiś Top i jak zwykle trampki. Włosy upięłam w kok w nieładzie i to chyba po raz pierwszy w życiu.
- Kim jesteś i co zrobiłaś z moją dziewczyną ? - spytał Logan, kiedy zobaczył jak się uczesałam. Zaczęliśmy się głośno śmiać i chłopak podszedł do mnie, dając mi namiętnego buziaka.
 - A nie, to jednak ty. - powiedział i pocałował mnie po raz drugi. Kiedy brunet się ubrał zeszliśmy na dół na śniadanie. W kuchni siedział tylko Carlos i pił kawę.
- Hej, a gdzie reszta ? - spytałam biorąc 2 szklanki z szafki.
- Jeszcze śpią. Dziewczyny siedziały wczoraj z Kendallem przed TV chyba do 3:00. - odpowiedział Latynos śmiejąc się. Razem z Loganem zrobiliśmy sobie omlety i zaczęliśmy jeść, kiedy na dół zeszły właśnie Alexa i Nat. Po jakiś 10 min. do domu przyszedł James.
- To ty nie śpisz ? - spytał zdziwiony Los.
- Wstałem około 8:00 i postanowiłem pobiegać i od razu zaszedłem na siłownie. - odpowiedział wysoki brunet i poszedł się przebrać. Mieliśmy dzisiaj niedzielę i wszyscy razem postanowiliśmy zrobić sobie taki rodzinny dzień. Razem z Nat oświadczyłyśmy, że zrobimy dzisiaj obiad i będzie to jedno z naszych dań z Polski. Wszyscy się ucieszyli, no może Carlos trochę mniej, bo nie chciałyśmy, żeby nam pomagał, ale kiedy zobaczyłyśmy jaki jest smutny to się zgodziłyśmy. Pojechaliśmy, więc w trójkę na zakupy. Zajęło nam to z dobre 2 godz. Kiedy wróciliśmy do domu była 13:00. Zaprałam się z Nati za lepienie pierogów. Nauczyłyśmy tego także Losa, któremu bardzo się to spodobało. Uwinęliśmy się bardzo szybko, bo w końcu było nas troje. Poprosiłam Logana, aby nakrył do stołu i zawołał resztę na obiad. Kiedy wszyscy już siedzieli, przynieśliśmy wielkie talerze z ogromną ilością pierogów. Zrobiłyśmy ruskie i z mięsem. Na początku, patrzyliśmy na mini całej reszty, aby sprawdzić czy im smakuję. Po chwili usłyszeliśmy słowa pochwał i zachwytu.
- Nie wiem jak reszta, ale ja chcę częściej jeść dania z Polski. - powiedział James, nabierając kolejnego pieroga na swój talerz. Bardzo się cieszyliśmy, że tak im posmakowało. Kiedy już zjedliśmy i chłopaki posprzątali ze stołu, postanowiliśmy odpocząć przy basenie.
Słońce cudownie mnie ogrzewało, gdy leżałam na leżaku i odpoczywałam razem z dziewczynami. Chłopcy, jak to oni siedzieli w basenie i się wygłupiali. Nagle zaczęli nas chlapać, więc musiałyśmy się ewakuować. Alexie i mi się to nie udało i Carlos z Loganem nas złapali i wskoczyli z nami do wody. Nat jak jedynej udało się uciec przed Kendallem i biegali po całym tarasie. W końcu dziewczyna się zmęczyła i blondyn ją dogonił.
- Nie tylko mnie nie dotykaj, jesteś cały mokry ! - zaczęła krzyczeć.
- No wiesz co, nie chcesz się do mnie przytulić. Chodź i zrób niedźwiadka. - powiedział chłopak i objął Nat. Dziewczyna zaczęła piszczeć, a my się śmiać. Było bardzo zabawnie i miło. Takie rodzinne dni musimy robić częściej. Czas bardzo szybko nam zleciał. Wieczorem wszyscy zasiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy jakieś programy. Niestety nie mogliśmy siedzieć długo, bo chłopaki razem z Nat jaką do studia uczyć się choreografii do nowego teledysku. Około 21:00 wszyscy porozchodzili się do pokojów. Razem z Loganem poszłam do jego pokoju. Zauważyłam, że w jego sypialni śpimy o wiele rzadziej, niż w mojej, ale nigdy nie wiem czemu. Kiedy byliśmy już na górze, wzięłam szybki prysznic, kiedy Loggie wyszedł z łazienki i położyłam się do łóżka. Przytuliłam się do ciepłego torsu swojego chłopaka i od grzejącego mnie w twarz ciepła zasnęłam.
_____________________________________________________________________
Jakoś nie miałam weny, ale coś tam napisałam. Mam już jednak mały pomysł na
następny ;) Mam nadzieję, że ten też się spodoba :)

~ PatiRusher

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 35

Usłyszałam lekkie trzaśnięcie drzwiami i otworzyłam oczy. Z łazienki wyszedł właśnie Logan.
- Oj przepraszam, nie chciałem cię obudzić. - powiedział chłopak wycierając ręcznikiem mokre włosy. Stał w samych bokserkach.
- Nic nie szkodzi i tak pora już wstać i szykować coś na grilla. - powiedziałam wstając z łóżka.
- No tak. To przebierz się i jedziemy na zakupy, bo chyba nic nie ma. - oznajmił wsuwając na nogi spodnie i zakładając koszulkę.
- Tylko tym razem już na prawdę jedźmy do sklepu. - powiedziałam puszczając do niego oczko i powędrowałam do łazienki. Po około 15 min. byłam już gotowa. Zeszłam a dół, gdzie w kuchni stał Logan i coś pił ... wydaję mi się, że była to kawa.
- Jedziemy na zakupy, ktoś chętny ? - krzyknęłam wkładając do torby telefon. Dłonie Nat i Kendalla wystrzeliły w gorę i już byli obok mnie.
- No dobra to jedziemy w czwórkę. - powiedział Loggie biorąc kluczki od auta z haczyka na ścianie. Na dworze było okropnie gorąco. Na szczęście mamy auto bez dachu. Chłopaki siedzieli z przodu, a ja z Nati na tyłach. Na drodze jak zwykle były oczywiście korki, dlatego na miejscu byliśmy po około 45 min. Market jest ogromny, więc postanowiliśmy się rozdzielić. Razem z przyjaciółką poszłyśmy na dział z jedzeniem, a chłopaki na napoje. Nabrałyśmy cały wózek i zaczęłyśmy iść w stronę kasy, gdzie czekali już na nas Kendall i Logan.
Po wyjściu ze sklepu spakowaliśmy rzeczy do auta, chociaż nie wszystko się tam zmieściło. Kilka butelek z napojami wzięłam razem z Nat na tylne siedzenia. Wracając zajechaliśmy jeszcze do sklepu z alkoholem, gdzie chłopaki poszli już sami.
Kiedy byliśmy już w domu dowiedziałam się, że przyjdzie jeszcze kilka innych osób. Wpadnie do nas Josh, jego przyjaciel, jego kuzyn ze swoją dziewczyną i Halston. Czuję, że będzie bardzo fajnie. Razem z dziewczynami pomagałam w kuchni robić jedzenie. Oczywiście przyszedł do nas Carlos i nas wygonił. Powiedział, że sam sobie poradzi. Postanowiłam więc, że przygotuję talerze, sztućce, szklanki itp. Potem poszłam się przebrać i zeszłam na dół o 18:00 gotowa. Byłam ubrana w krótkie dżinsowe spodenki, luźny top z cekinami, trampki i kilka dodatków. Dziewczyny też wyglądały świetnie. Szczerze mówiąc to nasze stroje różniły się tylko innymi bluzkami. Kiedy chłopcy nas zobaczyli zaczęli się śmiać, a my razem z nimi.
Kiedy Kendall i Logan trudzili się z rozpaleniem grilla do domu przyszli goście. Kiedy zobaczyłam Josha znowu myślałam, że mnie zamuruję ale na szczęście tak się nie stało. Wszyscy się przywitaliśmy i poznaliśmy z resztą.
- Taaak udało się ! - nagle do mieszkania wparował Kedall krzycząc.
- O hej, jesteśmy królami grilla i wreszcie udało nam się go rozpalić. - zaśmiał się blondyn i przywitał z resztą. Po chwili dołączył do nas Logan i zrobił to samo. Wszyscy usiedliśmy przy stole, który rozłożyliśmy na tarasie i czekaliśmy na jedzenie. Brakowało nam jeszcze tylko Halston. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. James wstał i jak poparzony popędził otworzyć. Za nie mniej niż minutę wrócił razem z dziewczyną. No to teraz byliśmy już w komplecie. Czas mijał nam bardzo przyjemnie. Jedzenie jak najbardziej nam wyszło, a w większości zostało zrobione przez Carlosa. Kiedy wszyscy skończyli latynos, zaczął rozdawać po drinku. Uwielbiam te jego drinki, ma chłopak talent. Było już około 21:00. Każdy się rozłączył i siedział gdzie indziej. Ja siedziałam z Loganem, Joshem i Kendallem . Rozmawialiśmy sobie, śmialiśmy się i było bardzo przyjemnie. Jedynie Kend ciągle patrzył na Nat i kuzyna Josha - Chrisa. Siedzieli na leżakach i widać było, że są pogrążeni w rozmowie. Blondyn był odrobinę wkurzony i ciągle zaciskał dłonie w pięści, gdy na nich patrzył.

~ Oczami Nat
Rozmawiałam sobie z Chrisem, kiedy nagle podszedł do nas Kendall.
- Możemy chwilkę porozmawiać ? - spytał bez żadnych emocji.
- Przepraszam, za moment wrócę. - powiedziałam do Chrisa i poszłam z chłopakiem do kuchni. Usiedliśmy obok siebie na krzesełkach barowych.
- Możesz mi wytłumaczyć co ty wyrabiasz ? - spytał lekko unosząc głos.
- Ja ? O co ci chodzi ?
- O tego faceta. Przecież flirtujecie ze sobą na moich oczach, a on na dodatek co chwilę na mnie zerkał i głupio się uśmiechał !
- Panie Schmidt czyżby był pan zazdrosny. - powiedziałam uśmiechając się pod nosem.
- To nie jest zabawne, wkurzyłem się. Jak tylko go zobaczę, to się nie podniesie z podłogi.
- Ale wiesz, że Chris to gej. - powiedziałam, patrząc na jego reakcję.
- Mniejsza z tym, nie musiał ... co ? jak to ? gejem ? - jego twarz wpatrywała się w mnie ślepo, a ja zaczęłam się głośno śmiać.
- Powiem ci coś więcej. Podobasz mu się i to dlatego tak na ciebie patrzył.
- Trochę dziwnie się czuję. Myślałem, że on chce mi ciebie odebrać, a możliwe, że jest na odwrót. - zaczął się śmiać i podszedł do mnie, obejmując mnie od tyłu.
- Już myślałem, że ci się znudziłem, a on ci się spodobał.
- Błagam cię. Ty mi się nigdy nie znudzisz. Po tobie nigdy nie wiadomo czego się spodziewać, a i uważaj, bo ja wszystko widzę i mi tam z nim nie flirtuj. - powiedziałam, dając mu namiętnego buziaka i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili wróciliśmy na taras.

~ Oczami Pat
- Może rozpalimy ognisko ? - spytała Alexa.
- Logan chodź ! Królowie grilla potrafią rozpalić wszystko. - powiedział Kendall, a wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Razem z dziewczynami posprzątałyśmy odrobinę ze stołu, a chłopcy poustawiali wokół ogniska długie połowy drzew do siedzenia. Każdy na szczęście się zmieścił i grzaliśmy się przy wielkich płomieniach. Potem postanowiliśmy trochę pośpiewać. Kendall przyniósł gitarę i zaczął nam grać.
- A no właśnie Pat, nadal nie pokazałaś nam jak śpiewasz. - przypomniał sobie James, a wszyscy zaczęli mnie namawiać. Ostatecznie się zgodziłam i nawet nie czułam takiej tremy, ale to pewnie przez to, że trochę wypiłam. Chciałam coś z piosenek BTR, bo te na 100% znam na pamięć. Blondyn zaczął grać Cover Girl. Zaczęłam śpiewać i wpatrywałam się w płomienie, aby się nie speszyć. Po chwili usłyszałam, że chłopcy robią mi za chórki. Razem z nimi brzmiałam wspaniale. Następne marzenie - Zaśpiewanie z całym Big Time Rush - spełnione. Kiedy Kendall już ostatni raz uderzył w struny, podniosłam głowę i spojrzałam na wszystkich. Zaczęli mi bić brawo, a ja czułam jak na policzkach pojawiają mi się rumieńce.
- Jesteś świetna.  - mówił, każdy na przemian. Bardzo się cieszyłam, że im się spodobało.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę na dworze i około 23:30 goście zaczęli się zbierać. James postanowił odprowadzić Halston do domu, więc pożegnaliśmy się z nią i wyszli. Po chwili reszta też już się zbierała. Oczywiście ja i Nat nie mogłyśmy wytrzymać i musiałyśmy poprosić Josha o autograf. Chłopak zaśmiał się i oczywiście wręczył je nam. Przytuliliśmy się na pożegnanie i wszyscy wyszli z mieszkania.
Razem z Alexą i Nati zaczęłam sprzątać. Szłam właśnie na taras, żeby pozabierać kilka rzeczy, ale byłam już taka zmęczona, że usiadłam na chwilkę na krześle i opierając głowę na oparciu patrzyłam chwilkę na niebo. Było bardzo gwieździste i piękne. Nagle poczułam, że moje oczy, bardzo ciężkie zamykają się i tak właśnie się stało.

__________________________________________________________________________
Dosyć dawno nie dawałam nic nowego, ale koniec semestru itp., wię przepraszam :)
No to mam nadzieję, że rozdzialik się spodoba ;)

~ PatiRusher

niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 34

Przed oczami miałam piękny widok. Na trawie leżał ogromny granatowy koc, na jego środku duży piknikowy koszyk. Wokół były porozstawiane wysokie świece, ale były jeszcze zgaszone. Tutaj było po prostu niesamowicie. Małe, prześliczne krzaczki i kilka drzewek otaczały nas i byliśmy tu tylko my.
- Podoba ci się ? - spytał Logan, wpatrując się we mnie.
- Tutaj jest przecudownie. - powiedziałam, rzucając się i całując go. Chłopak podał mi rękę i razem usiedliśmy na  kocu. Wyjęliśmy zawartość koszyka. Ujrzałam tam swoje jak i jego ulubione smakołyki. Były tu truskawki w czekoladzie, wafle ryżowe, muffinki czekoladowe, szaszłyki z owoców, moje ulubione naleśniki i oczywiście coś do picia. Nie mogę uwierzyć, że zrobił dla mnie coś tak uroczego. On męczył się, żeby wszystko wyszło najlepiej, a ja obwiniałam go o jakąś randkę z inną dziewczyną. Jestem beznadziejna. Dobrze, że go mam.
 - O czym myślisz ? - spytał jedząc kawałek muffinki.
- O tym, że cieszę się, że ciebie mam i że bardzo cię kocham. - odpowiedziałam podając mu truskawkę i lekko całując. Nasza randka mijała bardzo przyjemnie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i jedliśmy. W pewnym momencie zauważyłam, że powoli robi się ciemniej, a słońce zachodzi. Logan wstał i zapalił szybko wszystkie świece, które nas otaczały i zapalone robiły wspaniały nastrój. Brunet położył się na kocu na plecach i oprał się na łokciach. Ja także się ułożyłam i położyłam głowę na jego brzuchu. Leżeliśmy tak i podziwialiśmy piękny widok złotego słońca znikającego za horyzontem. W takiej pozycji czułam jego wspaniałe perfumy, które uwielbiam. Mogłabym wdychać ten zapach godzinami. Odurzona wspaniałą wonią, przymknęłam oczy i zasnęłam.
Obudził mnie namiętny buziak. Podniosłam powieki i ujrzałam cudowne brązowe oczy wpatrujące się prosto w moje. Szeroko się uśmiechnęłam i podniosłam.
- Zrobiło się już późno i chłodno, lepiej jak już wrócimy. - powiedział Logan narzucając na mnie swoją bluzę. Chyba już tutaj była, bo nie pamiętam, żeby ją brał. Posprzątaliśmy po sobie i schowaliśmy resztki do koszyka. Zdmuchnęłam wszystkie świece i ubawiłam się przy tym jak małe dziecko. Brunet patrzył na mnie tylko dziwnym wzrokiem, aż w końcu zaczął się śmiać.
- No co ? - spytałam dmuchając w ostatni płomyk.
- Nic, po prostu uwielbiam na ciebie patrzeć, a zwłaszcza w takich momentach jak ten, kiedy świetnie się bawisz nawet taką małą rzeczą i prześlicznie się uśmiechasz. - odpowiedział wyciągając do mnie rękę. Złapałam go za dłoń i przysuwając się lekko pocałowałam.
Siedzieliśmy już w samochodzie i wracaliśmy do domu. Na drodze było dosyć pusto, więc udało nam się szybko dojechać. Było już po 22:00. Weszliśmy do mieszkania myśląc, że większość będzie już na górze. Jednak się pomyliliśmy. Dokładnie cała 5 siedziała w salonie.
- Gdzie wy byliście ?! Dzwoniłam do ciebie a ty nie odbierałaś ! - naskoczyła na mnie przyjaciółka.
- Nie daliście znać, że wychodzicie i strasznie się martwiliśmy. Nie było was z 5 godzin. - dodała Alexa.
- Spokojnie, nic nam nie jest. - powiedziałam uspakajając wszystkich.
- Jeśli jeszcze raz nie odbierzesz ode mnie telefonu, to po prostu cię ubiję ! - krzyczała Nat i się do mnie przytuliła. Obiecałam, że zawsze będzie odbierała, kiedy do mnie dzwoni i jutro opowiem jej cały przebieg randki. Około 23:00 poszłam razem z Loganem do mojego pokoju. Wzięłam gorącą kąpiel i wsunęłam się do cieplutkiego łóżka, gdzie leżał już Logan.
- Dziękuję za dzisiaj. Jesteś wspaniały. Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. - powiedziałam całując go.
- To ty jesteś cudowna. Cieszę się, że na ciebie trafiłem, że chcesz ze mną być, że jesteś moja i dziękuję ci, że tak bardzo jestem dzięki tobie szczęśliwy. - powiedział odwzajemniając całusa, ale dając mi buziaka w nos. Po jego słowach, po prostu mnie zamurowało. On dziękuje mi ? To mnie wyrwał z tego durnego domu. Dzięki niemu nareszcie jestem szczęśliwa i wierze, że ktoś może mnie kochać. Logan jest najlepszym co mogło mnie w życiu spotkać. Po policzku spłynęła mi nagle łza.
- Czemu płaczesz ? - spytał chłopak wycierając ją kciukiem.
- To łza szczęścia. - odpowiedziałam, a brunet słodko się do mnie uśmiechnął. Wtuliłam się w jego tors i czując jego bijące ciepło zasnęłam.

________________________________________________________________________
Nie wiem jak ale strasznie szybko napisałam ten rozdział xD
Taki bardzo sweet mi wyszedł i już nie mogłam się doczekać, żeby wstawić ^^
Muszę przyznać, że nawet mi się podoba a to rzadkość xD
Mam nadzieję, że wam te :)

~ PatiRusher

czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 33

Obudziłam się dość późno, a Logana nie było już w pokoju. Szybko się przebrałam, uczesałam i poszłam na dół. W kuchni siedziała Nat i James, a reszta była w salonie.
- Widzę, że jednak zdecydowałaś się dzisiaj wstać z łóżka. - powiedziała przyjaciółka śmiejąc się.
- Łóżko samo mnie wygoniło. Wiesz może gdzie jest Logan ? - spytałam rozglądając się wszędzie. Blondynka pokręciła głową.
- Jakieś 40 min. temu wychodził i mówił, że niedługo wróci. - powiedział James.
- Może wyszedł na małą randkę. - wtrącił Kendall, który właśnie wszedł do pomieszczenia. Spojrzałam na niego piorunującym spojrzeniem, a Nat walnęła go w ramie.
- On tylko żartował, a zresztą wiesz, że Logan taki nie jest. - pocieszyła mnie przyjaciółka, a ja odpowiedziałam jej wymuszonym uśmiechem i zaczęłam jeść śniadanie.
Około 13:00 do domu wrócił mój chłopak. Nic przy sobie nie miał, więc raczej nie był na zakupach. Ciekawe tylko gdzie ? Dręczyła mnie ta myśl, ale nie chciałam go wypytywać i wyjść na jakąś kontrolującą. Dzień leciał bardzo powoli i szczerze nie było co robić. Może to nawet dobrze, bo codziennie coś się dzieję i można było odpocząć. Prawie w ogóle nie rozmawiałam dzisiaj z Loganem. Coraz bardziej zaczęłam myśleć o tym co mówił Kendall. Wiem, że to o randce to był żart, ale taka już jestem. Chyba lubię się martwić i niepotrzebnie zadręczać, głupimi podejrzeniami, a przecież wiem, że Logan taki nie jest.
Było około 17:00. Siedziałam sobie właśnie w salonie razem z Nat, Alexą i Carlosem. Oglądaliśmy jakiś śmieszny program w tv i oczywiście płakaliśmy ze śmiechu.
- Pati, możesz tu na chwilkę przyjść ? - usłyszałam głos z kuchni. Poszłam do pomieszczenia, gdzie czekał na mnie Logan uśmiechając się.
- Może pojedziemy na małe zakupy i kupimy coś na jutro ?
- Czemu nie, przynajmniej ruszymy się z domu. No to chodź ! - posłałam chłopakowi ciepły uśmiech i biorąc go za rękę ruszyłam do auta.
W samochodzie mieliśmy dużo śmiechu. Puściłam płytę chłopaków i razem z Loganem śpiewałam piosenki. Mieliśmy odsłonięty dach, a ludzie patrzyli się jak na nienormalnych. Chyba, na serio dosyć głośno się darliśmy, ale lubię kiedy Logan taki jest. Uwielbiam kiedy ma taki humor i można robić z nim wszystko. Jechaliśmy już z jakieś 15 min. i zorientowałam się, że to wcale nie w stronę naszego supermarketu.
- Czy przypadkiem nie pomyliłeś drogi ? - spytałam oglądając się na wszystkie strony, bo nigdy tu nie byłam
- Yyy ... nie, jedziemy inną drogą, bo podobno niedaleko jest jakiś nowy sklep. - powiedział nieco speszony. No dobra, niech mu będzie. Nagle na drodze zrobił się wielki korek, co mnie zdziwiło, bo jest już dosyć późno. No ale trzeba pamiętać, że to wielkie miasto. Logan zaparkował na jakimś małym placu i powiedział, żebyśmy wysiedli tutaj.
- Sklep jest dość niedaleko, ale na szczęście znam skrót i dojdziemy bardzo szybko. - powiedział łapiąc mnie za rękę. Szedł jakąś małą ścieżką, a ja za nim, trzymając go za dłoń.
- OK, no to jesteśmy na miejscu. - oznajmił stając obok i odsłaniając mi widok.
Moje oczy zaczęły się błyszczeć, a na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. To wcale nie był sklep, do którego mieliśmy pojechać.
______________________________________________________________________
Jakiś taki krótki i trochę nudny, ale chciałam dać nowy bo widziałam, że komentujecie
i BARDZO wam za to dziękuję <3
 Następny postaram się napisać lepiej ;) Mam nadzieję, że ten także bd kom. ;3

~PatiRusher

wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 32

- Hej Josh ! - usłyszałam głos Alexy za sobą. Podeszła do gościa i przytulił go na powitanie.
- To jest moja przyjaciółka Pat. - powiedziała wskazując na mnie ręką.
- Josh ... Josh ... Hu ... Hu ...
- Hutcherson - dokończył chłopak i wszedł do środka. Alexa zaprowadziła go do salonu. W tym samym czasie z kuchni szła właśnie Nat i kiedy ujrzała Josha upuściła z ręki szklankę soku.
- A to moja druga przyjaciółka Nat. - powiedziała Lex.
- Miło mi was poznać. - odpowiedział z wielkim uśmiechem na twarzy. Usiedliśmy w salonie, a Alexa poszła nalać mu coś do picia. Siedziałam z Nati na kanapie i patrzyłyśmy się na niego w ogóle się nie ruszając. To musiało wyglądać bardzo dziwnie.
- Dziewczyny ! Co z wami ? - spytała blondynka.
- Nic, nic. Wszystko jest w porządku. - odpowiedziałam szturchając Nat.
- Rozumiem, że mnie kojarzycie. - zaśmiał się chłopak.
- Kojarzymy ? Człowieku my cie wielbimy ! Nawet nie wiesz jak bardzo uwielbiamy filmy z tobą. Jesteś niesamowity. - wykrzyczała Nati, nie mogąc już trzymać języka za zębami. Josh słodko się uśmiechnął i podziękował za miłe słowa. Byłam w wielkim szoku, że sam Josh siedzi przede mną. Posiedział z nami może z jakieś 20 min. i musiał iść.
- Przepraszam ale muszę już  lecieć. Chciałem się dowiedzieć czy Alexa na pewno tu mieszka, bo bałem się, że adres nie jest już aktualny. Przez 2 tygodnie będę u swojego kuzyna, który mieszka nie daleko, a dawno się nie widzieliśmy. - powiedział patrząc na Lex. Dowiedziałam się, że są bardzo dobrymi przyjaciółmi. Kiedy chłopak dopił swoje picie, pożegnał się z nami i wyszedł.
- Alexa ! Czemu nam nie powiedziałaś, że znasz Josha ?! - z wielkim uśmiechem krzyknęła Nat.
- Nie wiedziałam, że go tak lubicie. Znam bardzo wiele takich osób. - zaśmiała się widząc jak się cieszymy, że go spotkałyśmy.
- Ej, ej ! Zapomniałam poprosić o autograf. - powiedziałam ze smutną miną.
- Dziewczyny, spokojnie. Przecież będzie tu 2 tygodnie, a ja mam zamiar spędzić z nim trochę czasu, bo dawno się nie widzieliśmy, więc będziecie jeszcze miały wiele okazji. - uspokoiła nas blondynka. Byłyśmy takie szczęśliwe, że nie mogłyśmy usiedzieć na miejscu. Postanowiłyśmy wiec, że pójdziemy do galerii handlowej. Byłyśmy na miejscu około 14:00. Chodziłyśmy po sklepach, zjadłyśmy coś, spotkałyśmy kilku znajomych Alexy i tak dzień zleciał nam do wieczora. Około 20:00 wróciłyśmy do domu. Chłopaki byli już w mieszkaniu i siedzieli w salonie, głośno o czymś rozmawiając.
- Heej - powiedziałyśmy jednocześnie, wchodząc do mieszkania. Odłożyłyśmy nasze torby z ubraniami i też poszłyśmy do salonu.
- No i jak było w studiu ? - spytałam.
- Jak to w pracy. Omówiliśmy sobie kiedy mamy przychodzić, aby kręcić fragmenty do nowego teledysku. - powiedział James.
- No i w związku z tym, chcieliśmy powiedzieć, że szukamy choreografa i spytać czy Nat nie zgodziłaby się nim zostać i wymyślić układ do teledysku. - dodał podniecony Kenall. Widać, że się z tego cieszył.
- Ja ? No co wy. Przecież wy jesteście poważnym zespołem, a ja jakąś zwykłą dziewczyną, a nie sławnym choreografem. Nie chcę, żebyście przeze mnie wyszli na takich co nie umieją tańczyć. - powiedziała Nat.
- Błagam cię, przecież jesteś najlepsza. Tyle razy widziałam cię na konkursach, gdzie zajmowałaś 1 miejsca. Jesteś niesamowita, a zresztą chcesz zostać choreografem, a takie coś przyda ci się kiedyś, gdy będą patrzeć na twoje osiągnięcia. - oznajmiłam wszystkim także cała podekscytowana.
- Może jestem dobra, ale nie tak dobra jak dla Big Time Rush.
- Nie ma gadania ! Zostajesz naszym choreografem i nie ma, że nie. Pojedziesz z nami w poniedziałek do studia, nawet gdybyśmy mieli cię schować do worka i zabrać. - odezwał się Carlos. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a Nat wreszcie się zgodziła.
- No, a wam jak minął dzień ? - spytał James.
- Wspaniale. Do Alexy przyjechał dzisiaj jej dobry przyjaciel i kiedy ja i Nat go zobaczyłyśmy to po prostu nas zamurowało.
- Jaki przyjaciel ? - wtrącił Los, spoglądając na Alexe.
- Oj zazdrośniku. Josh przyjechał na jakiś czas do kuzyna i przyszedł nas odwiedzić.
- Aaa Josh. Fajnie, może zaprosimy go w sobotę na jakiegoś grilla ? - zaproponował latynos.
- Dobry pomysł, my też go dawno nie widzieliśmy. - powiedział Kendall.
- No my też dawno się z Josh'em nie widziałyśmy. Ostatnio to chyba z jakieś 3 miesiące temu jak był u Pat w domu, kiedy oglądaliśmy Igrzyska Śmierci. - powiedziała Nat i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Gadaliśmy tak do około 23:00 i wszyscy powoli rozchodzili się do swoich pokoi. Poszłam do swojego i wzięłam szybki prysznic. Kiedy wyszłam z łazienki, Logan leżał już na łóżku i spał. Przykryłam go kołdrą, a sama posiedziałam chwilkę przed komputerem. Po jakiś 30 min. zrobiłam się zmęczona i też położyłam się do łóżka.

______________________________________________________________________________
Hmm... rozdział wyszedł jakiś dziwny albo mi się wydaję, no nie wiem. xD
No ale mam nadzieję, że się spodobał.  :)

Aaa ! No i Szczęśliwego Nowego Roku i pijanego sylwestra :D :)
~ PatiRusher

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 31

~ Oczami Pat
Właśnie weszliśmy do mieszkania, gdzie przywitali nas James, Carlos i Alexa. Rozpakowaliśmy walizki i zeszliśmy na dół, żeby sobie razem pogadać. Opowiedzieliśmy im wszystko co wydarzyło się w Polsce. Oczywiście jako pierwsza była opowieść o bójce Logana i Daniela, bo zobaczyli skaleczenia na twarzy chłopaka. Dowiedzieliśmy się, że James jest z Halston i przestał się przy niej wstydzić. Nagle przypomniało mi się, że nic nie wiemy o jego randce. Wzięłam go razem z dziewczynami za ręce i usiedliśmy w kuchni przy blacie.
- Noo to opowiadaj jak było na waszej pierwszej randce, bo wcześniej nie było okazji. - powiedziała Nat.
- Dziewczyny, serio ? Przecież nie będę wam gadał o rance.
- Będziesz ! - krzyknęłyśmy wszystkie na raz.
- No dobra, dobra. - odpowiedział chłopak i zaczął swoją historię. Po około 10 min. skończył.
- Ooo, jak uroczo ! - powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha. Zauważyłam, że chłopak się zaczerwienił, więc więcej go nie męczyłyśmy i poszedł do chłopaków. Ja poplotkowałam jeszcze trochę z dziewczynami i około 22:00 poszłam się położyć. W moim pokoju był już Logan. Siedział przed komputerem i uśmiechał się sam do siebie. 
- Z kim tam romansujesz ? - spytałam podchodząc do biurka i zawieszając się na jego szyi. 
- Czytam tweety od Rushers. Niektóre są bardzo urocze i słodkie.
- Musisz im częściej odpisywać. Nawet nie wiesz jaka to frajda, kiedy odpowiesz którejś na tweet. Zamiast siedzieć i tylko czytać lepiej odpisuj chociaż kilku.
- Serio ? Nie sądziłem, że to takie ekscytujące, gdy coś do nich napiszę. - powiedział lekko zdziwiony.
- Nawet nie wiesz jaka. Ja czekałam na to od zostania Rusher, ale żaden z was mi nie raczył tego zrobić. - powiedziałam śmiejąc się. Chłopak także się zaśmiał. Postanowił, że pójdzie już spać, bo jutro muszą wcześnie jechać do studia. Ja też stwierdziłam, że położę się już do łóżka. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i ułożyłam wygodnie koło Logana w łóżku. Chłopak przytulił się do mnie i razem zasnęliśmy.
Kiedy rano się obudziłam, Loggiego już obok mnie nie było. Przebrałam się, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Nie było tam nikogo oprócz Fox'a i Sidney leżących w salonie. Nie byłam zbytnio głodna, więc nalałam sobie tylko soku do szklanki i wyszłam na taras. Za mną przybiegł Fox i zaczął biegać po podwórku. Usiadłam na brzegu basenu i moczyłam sobie nogi w zimnej wodzie. Po około 10 min. usłyszałam, że ktoś zszedł na dół i mówi coś do drugiego psa. Domyśliłam się, że jest to Alexa i miałam rację. Blondynka wyszła na taras, trzymając w ręku butelkę wody. Przywitałam się i razem siedziałyśmy nad basenem.
- Wiesz może o której wracają chłopaki ? - spytałam.
- Carlos pisał, że mają dużo do obgadania i chyba bd dopiero pod wieczór. Mamy, więc wolny dom i czas tylko na naszą trójkę. - powiedziała śmiejąc się.
- No właśnie, już 10:00, a Nati dalej śpi. Chodź pójdziemy ją obudzić ! - powiedziałam i popędziłyśmy na górę. W pokoju było ciemno jakby była noc. Odsłoniłam żaluzję i do pomieszczenia wpadło pełno promieni słońca. Alexa zerwała z Nati kołdrę ale dziewczyna nawet się nie przebudziła.
- Ciekawe czym się wczoraj tak zmęczyła, że nie da się jej obudzić. - powiedziała blondynka i kiedy się na mnie spojrzała, wybuchnęłyśmy śmiechem. Postanowiłam, że zawołam Fox'a. Piesek szybko przybiegł na górę i zaczął szaleć po pokoju. Wzięłam go na ręce i położyłam na łóżku obok przyjaciółki. Szczeniak zaczął lizać ją po twarzy. Kiedy Nat zorientowała się kto tak ładnie ją budzi, zerwała się z łóżka. Jej twarz byłą cała mokra.
- Co wyście oszalały ! - krzyknęła i rzuciła w nas poduszką. Jednak nie udało jej się trafić.
- Lepiej idź umyj twarz śpiąca królewno, chyba że chcesz jeszcze trochę buziaków od królewicza Fox'a. - powiedziałam śmiejąc się. Przyjaciółka sama także zaczęła się śmiać i poszła do łazienki. Ja razem z Lex poszłam na dół, aby zrobić coś do jedzenia. Kiedy Nat zeszła już do nas gotowa, zaczęłyśmy jeść śniadanie. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam.
- Hej czy mieszka tu może Alexa Vega ? - usłyszałam i momentalnie mnie zamurowało.

______________________________________________________________________
No to rozdział jest. Mało się w nim dzieję, ale jakoś nie miałam weny ;c
Mam jednak nadzieję, że się spodoba :)

~PatiRusher