wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 43

- Jesteś w ciąży - oznajmiłam cichym głosem, a twarz mojej przyjaciółki zrobiła się biała jak sufit w łazience, w której się właśnie znajdujemy. Blondynka oparła się plecami o ścianę i zjechała po niej na podłogę.
- No i co ja teraz zrobię ? Jest za wcześnie na dziecko, a jeśli Kendall nie wiąże dalekiej przyszłości ze mną to ... nie wiem jak na to zareaguję ... może nie będę mu o niczym mówiła - zaczęła rozmyślać, a ja tylko zaprzeczyłam głową. Podniosłam ją z podłogi i złapałam za ramiona.
- Posłuchaj, oczywiście, że musisz mu o tym powiedzieć. Jak wyobrażasz sobie ukrywanie to przed nim. Zresztą widzę jak ten chłopak cię kocha i zobaczysz, że będzie się z tej wiadomości cieszył. Nie myśl teraz o jego reakcji, a lepiej pomyśl o tym - pokazałam na jej brzuch, a ona lekko westchnęła. Postanowiłyśmy, że najlepiej będzie jeśli jak najszybciej umówi się na wizytę u ginekologa. Poszłyśmy do jednej z kawiarni w centrum i tam zadzwoniła do lekarza. Przyjaciółką nie bardzo chciała wracać do domu, ale nie było nas już dosyć długo, więc musiałyśmy się zbierać. 
Kiedy dotarłyśmy do domu, w środku było pusto. Dopiero po chwili usłyszeliśmy głosy na tarasie. Wyszłyśmy na na niego i zobaczyłyśmy Logana i Kendalla rozmawiających i wylegujących się na leżakach.
- Wróciłyśmy, a gdzie reszta ? - spytałam siadająć obok bruneta.
- Carlos i Alexa poszli na długo spacer z Sidney, a James pojechał do Halston - odpowiedział mi mój chłopak.
- A jak tam było na zakupach ? - spytał Kendall patrząc na Nat.
- Jak to na zakupach ... było OK - odpowiedziała blondynka spoglądając na mnie.
- Co ci jest skarbie ? Jesteś strasznie blada, źle się czujesz ? - ponownie spytał jej chłopak.
- Wszystko jest dobrze, a teraz przepraszam, ale pójdę do swojego pokoju - oznajmiła przyjaciółka i szybko weszła do mieszkania. Spojrzałam na dziwne miny chłopaków i pokazałam ruchem reki, aby Kend poszedł za nią.

~ Oczami Nat
Jak najszybciej pobiegłam do swojego pokoju o usiadłam na łóżku. Nie wiedziałam jak mam się zachowywać. Przecież muszę mu o tym powiedzieć, a tak bardzo boję się jego reakcji. Jeśli powie, że nie chce już ze mną być ... nie wiem czy to wytrzymam. Nagle usłyszałam pukanie od drzwi i już wiedziałam go za nimi stoi. Z małej szpary wyłonił się Kendall i wzrokiem pytał o pozwolenie. Przecież go nie wygonie, więc ruchem głowy zgodziłam się, aby wszedł. Chłopak powoli podszedł do łózka i usiadł na jego skraju.
- Powiedz mi co się dzieję. Martwię się o ciebie - powiedział wyciągając do mnie rękę i lekko głaszcząc po policzku. Wiedziałam, że nie mam już innego wyjścia jak powiedzieć mu co się dzieje. 
- Dobrze, porozmawiajmy - na moje słowa blondyn pociągnął mnie za sobą dalej na łóżko i usiadł na nim po turecku. Zrobiła to samo i siedzieliśmy teraz naprzeciwko siebie. Złapał mnie za ręce i poparzył prosto w oczy. Teraz na prawdę widzę to co mówiła Pati. On mnie kocha i widzę to w jego spojrzeniu. Wzięłam głęboki wdech i postanowiłam mówić.
- Od rana zachowuję się odrobinę dziwnie, jak już zauważyłeś. Razem z Pat wymyśliłyśmy te zakupy, abym mogła sprawdzić coś co drażni mnie już od kilku dni. Oczywiście to zrobiłyśmy i teraz muszę ci coś oznajmił. Nie wiem jak na to zareagujesz, ale ja ... ja ... jestem w ciąży - na moje słowa Kendall odrętwiał i zrobił się cały blady. Zastanawiałam się czy przypadkiem nie dostał zawału. Zawołałam go po imieniu, ale on dalej nie reagował.
- No super, wiedziałam, że tak będzie - powiedziałam i wyciągnęłam dłonie z jego uścisku. Już miałam zejść z łóżka, ale nagle chłopak ponownie złapał mnie za ręce.
- Zaczekaj - powiedział cichym głosem, a ja wróciłam do poprzedniej pozycji i wyczekiwałam co mi powie. 

_______________________________________________________________
Wiem, że rozdział może nie jest za długi, ale mam nadzieję, że sie 
spodobał :) I chciałabym wiedzieć co sądzicie o ciąży Nati, zależy mi na
tym co o tym napiszecie :)

~PatiRusher

środa, 9 lipca 2014

Rozdział 42

Kiedy wróciliśmy do domu wszyscy dziwili się jak to jest możliwe, że pamiętam dosłownie wszystko do wypadku ale już te ostatnie dni nie. Ciekawe co ja miałam powiedzieć, skoro nawet nie wiedziałam, że coś się stało. Jak dla mnie jest tak jak zawsze. Wieczorem zrobiliśmy sobie małe ognisko na tarasie i miło spędziliśmy czas. James zaprosił Halston, która do nas dołączyła i bardzo dobrze się bawiliśmy. Około 23:00 każdy porozchodził się do swoich pokoi. Oczywiście Logan przyszedł do mnie.
- Cieszę się, że już wszystko jest jak dawniej, muszę przyznać, że to było dziwne - powiedział siadając na łóżko i biorąc mnie sobie na kolana. Usiadłam na jego nogach okrakiem i patrzyłam w jego śliczne oczy.
- Dziwne to mało powiedziane, ja nawet nie wiedziałam, że coś takiego miało miejsce. 
- To chyba nawet nie tak źle. Wcześniej nie wiedziałaś nawet, że jesteśmy razem. Dobrze, że nam wszystkim uwierzyłaś, bo nie wiem co bym zrobił gdybyś mnie zostawiła - oznajmił ze smutną miną.
- Nigdy bym cię nie zostawiła. Skoro pamiętałam, ze jestem Rusher to dalej cię kochałam tylko, że inaczej. A domyślam się, że pokochałabym cię i 2 raz tą miłością jaką kocham cię teraz - powiedziałam i namiętnie go pocałowałam. Na twarzy chłopaka pojawił się wielki uśmiech i mocno go przytuliłam. Następnie zeszłam z jego kolan i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Kiedy wyszłam umyta i przebrana, Logan wracał właśnie od siebie w samych bokserkach. Wskoczył do mojego łóżka, przykrył się kołdrą odkrywając kawałek materiału i czekał na mnie. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do łóżka. Brunet mnie przykrył i objął od tyłu. Położył rękę na moim brzuchu i w kilka minut zasnął. Ja czując jego ciepło także zasnęłam. 
Kiedy się obudziłam, było jeszcze ciemno. Wyciągnęłam swój telefon z pod poduszki i spojrzałam na wyświetlacz, który pokazywał 3:30. Było mi strasznie gorąco i stwierdziłam, że muszę iść się czegoś napić. Powoli zabrałam z siebie rękę Logana i wyszłam z łóżka. Cicho otworzyłam drzwi i zeszłam na dół do kuchni. Z daleka widziałam, że w pomieszczeniu świeci się jedna z lampek nad blatem. Nagle zobaczyłam, że na jednym z krzeseł siedzi Nat i pije wodę.
- Hej, co się stało ? Nie możesz spać, że tak tutaj siedzisz ? - spytałam patrząc na przyjaciółkę.
- Można tak powiedzieć, a ty czemu tutaj ?
- Zachciało mi się pić, więc zeszłam po szklankę soku. Na pewno wszystko w porządku ? Nie masz jakiejś najweselszej miny. Powiedz co się stało.
- Nic się nie stało - odpowiedziała, a ja zrobiłam minę w stylu "dobrze wiem, że kłamiesz". Znam ją już tyle, że wiem kiedy jest coś nie tak. - No dobra, wcale nie jest w porządku. Muszę ci coś powiedzieć - oznajmiła z jeszcze gorszą miną. To musiało być coś nie zbyt dobrego. Dlatego nalałam nam po szklance mleka i powiedziałam, żebyśmy usiadły w salonie. Miałam się napić soku, ale od zawsze, gdy musimy pogadać o czymś ważnym pijemy mleko i jemy ciastka. Niestety ciastka zjedliśmy wieczorem na tarasie. Obejdziemy się bez nich. Usiadłyśmy po turecku na przeciwko siebie na kanapie trzymając szklanki w dłoniach. 
- No to mów - powiedziałam i wzięłam łyk mleka.
- No więc tak, chciałam pogadać z tobą już wcześniej, ale przez tą całą sytuację z utratą pamięci nie było kiedy, a i tak nie byłam jeszcze niczego pewna. Zresztą teraz też nie jestem ... ale mnie to męczy i muszę to komuś powiedzieć i oczywiście musisz być to ty ... ja ... ja ... wydaje mi się, że ... jestem w ciąży. - na te słowa zakrztusiłam się kolejnym łykiem mleka.
- Jak to wydaje ci się, że jesteś w ciąży ?! Robiłaś test ? - spytałam nie wierząc, że o to pytam.
- Nie jeszcze nie ... chciałam ci najpierw o tym powiedzieć ... pójdziesz ze mną jutro kupić test ? Chcę żebyś była wtedy przy mnie.
- Jasne, że pójdę. Standardowo mam kilka pytań, jak to przy rozmowach "z mlekiem". Jak długo ci się spóźnia ? ... i czy mówiła o swoich domyśleniach Kendall'owi ?
- 10 dni ... i nie nie mówiłam. Wole najpierw zrobić test, a dopiero potem zobaczę co zrobię - powiedziała i duszkiem wypiła całą szklankę mleka. Przez tą wiadomość tak się rozbudziłam, że całkowicie odechciało mi się spać, a Nati też chciała jeszcze posiedzieć. Włączyłyśmy więc tv, przykryłyśmy się razem kocem i zaczęłyśmy oglądać jakieś reality show. Sama nie wiem kiedy zasnęłam, ale ostatnie co pamiętam to kłótnia jakiś dziewczyn w programie.
- Co one tutaj robią ?
- Może miały babski wieczór.
- Taa chyba babską noc, bo musiały tutaj przyjść późno - usłyszałam czyjąś rozmowę i otworzyłam zaspane oczy. Podniosłam głowę do góry i ujrzałam Logana i Kendalla. Na drugim końcu kanapy leżała Nat i dalej spała. Szturchnęłam ją nogą i ona także się obudziła.
- Czemu tutaj spałyście ? - spytał Kendall idąc w stronę Nati. Dziewczyna na mnie spojrzała i przypomniało mi się o czym wczoraj rozmawiałyśmy. 
- Nie mogłyśmy spać, więc przyszłyśmy oglądać tv i najzwyczajniej w świecie zasnęłyśmy - odpowiedziałam
- Obydwie nie mogłyście spać ? - ponownie zapytał nas Kend.
- Tak obydwie, coś ci nie pasuje - burknęła przyjaciółka i wstała z kanapy. Jej chłopak nie pozwolił jednak, aby ta sobie poszła. Złapał ją w pasie i odwrócił w swoją stronę.
- Przepraszam, nie chciałem cię zdenerwować - powiedział delikatnym głosem.
- Sorki, ale muszę iść się przebrać, bo idę na zakupy z Pat - powiedziała do niego i wyrwała się z objęć. Blondyn spojrzał pytająco na mnie i usiadł na fotelu.
- Jest trochę zdenerwowana - oznajmiłam i wstałam z sofy. Logan natomiast usiadł na moje miejsce, a ja miałam już iść na górę się ubrać, lecz brunet powiedział coś co mnie zatrzymało.
- Może ma okres - oznajmił, a ja się odwróciłam i spiorunowałam go wzrokiem. Chłopacy tylko na siebie spojrzeli, a ja poszłam dalej. Gdyby tylko wiedzieli, że to zupełnie coś odwrotnego od okresu. 
Kiedy byłam już gotowa zeszłam na dół, gdzie czekała na mnie moja przyjaciółka.
- Wychodzimy ! - krzyknęłam do Logana, który był w kuchni.
- Tak bez śniadania ? - spytał.
- Zjemy coś na mieście - oznajmiłam i wyszłyśmy z domu. Szłyśmy spacerkiem, więc w centrum handlowym byłyśmy po jakiś 30 min. Zaszłyśmy do najbliższej apteki w galerii i Nati kupiła test ciążowy.
- Chcesz go zrobić w domu czy tutaj ? - spytałam patrząc na przyjaciółkę, która była cała zestresowana.
- Chyba tutaj, w domu jest za dużo ludzi, a tutaj możemy jeszcze pogadać w spokoju. 
- To chodźmy do łazienki - powiedziałam, złapałam dziewczynę za rękę i poprowadziłam ją do pierwszej lepszej toalety
- Boję się - oznajmiła dziewczyna wyciągając z torby test.
- Spokojnie, bez różnicy na wynik pamiętaj, że jestem z tobą - powiedziałam i przytuliłam dziewczynę. Blondynka weszła do jednej z kabin, a ja zostałam i czekam, aż skończy. Po 2 minutach wyszła trzymając w jednej dłoni opakowanie, a w drugiej jego zawartość.
- Musimy poczekać 3 minuty - cichym głosem oznajmiła i opuściła dłoń. Po upływie wyznaczonego czasu Nati stwierdziła, że nie da rady na to spojrzeć i ja mam to zrobić. Wręczyła mi test, a ja na niego spojrzałam i podniosłam głowę, aby powiedzieć jej jaki jest wynik. 
 
____________________________________________________________________
Przez długi czas nic nie pisałam, ale jakoś zajęłam się 2 blogiem.
No ale już mam następny rozdział :) Mam nadzieję, że rozdział się spodobał i że bd 
dalej czytać bloga :)
 
~PatiRusher

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 41

~ Oczami Logana
Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem, że Pat siedzi na łóżku z kolanami pod brodą, a po policzkach spływają jej łzy. Szybko usiadłem obok niej, bo było widać, że czuje się fatalnie.
- Co się stało ? - spytałem obejmując ją ramieniem.
- Naprawdę pytasz co się stało ? Nie pamiętam nic związanego z wami. Czuję się w tym domu obco. Nie wiem o czym z wami rozmawiać. Po prostu jest okropnie, a ty pytasz co się stało ! - wykrzyczała i zaczęła jeszcze bardziej szlochać. Spojrzałem na jej zaczerwienione oczy i przytuliłem ją najmocniej jak mogłem. Dziewczyna nie odpychała mnie, a nawet lekko mnie objęła. 
- Przepraszam, to pytanie było głupie. - powiedziałem czując zapach jej włosów przy mojej twarzy.
- Nie to ja przepraszam, nie chciałam tak na ciebie naskoczyć. Martwisz się o mnie, a ja byłam niemiła.
- Jak mógłbym nie martwić się o swoją dziewczynę. - oznajmiłem i otarłem jej łzę z policzka.
- Jak na razie nie jesteśmy najlepszą parą. Dobrze wiem, że cię kocham, bo robię to już od kilku lat dzięki temu, że jetem Rusher, ale po prostu trudno mi wierzyć w to, że z tobą jestem. - powiedziała brunetka siadając na brzegu łóżka i wpatrując się w ziemie.
- Zobaczysz, że wszystko sobie przypomnisz, a co do Rusher, to spójrz jaką to ma siłę. Nawet częściowy zanik pamięci nie przeszkodzi mocy Rusher. - dziewczyna słysząc moje słowa uśmiechnęła się.
- Może przejdziemy na mały spacer ? - spytałem, a Pat pokiwała głową na znak, że podoba jej się ten pomysł. Na dole nikogo nie było, ale było słychać, że ktoś siedzi na tarasie. Zabrałem klucze od domu i razem wyszliśmy z mieszkania. Postanowiliśmy przejść się małą ścieżką w parku. Wszędzie było pusto i wcale mnie to nie dziwiło, gdyż było około 12:00 w nocy. Przez całą drogę rozmawialiśmy. Opowiedziałem jej o kilku naszych najfajniejszych wspomnieniach i obiecałem, że pokaże jej kilka zdjęć, które mam na komputerze. Jednak najbardziej zabawne było, jak dowiedziała się o naszej wspólnej nocy. Kiedy to usłyszała natychmiast stanęła w miejscu i patrzyła się w jeden punkt. Kiedy już się obudziła i na mnie spojrzała zauważyłem, że na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Powiedziałem jej też, że kiedy spotykaliśmy się w Polsce, miała je na twarzy bardzo często. Spacer był bardzo udany i cieszę się, że wybraliśmy się na niego. Do domu wróciliśmy po 2:00. Wszyscy już spali, ale nam wcale się tego nie chciało. Pat nalegała, abym pokazał jej te zdjęcia, które mam na komputerze. Poszliśmy, więc do jej pokoju i usiedliśmy na łóżku z moich laptopem. Zobaczyła zdjęcia z urodzin Jamesa, z dnia kiedy przyjechała do nas Alexa i siedzieliśmy nad basenem, z imprezy z Joshem i kilka fotek, kiedy wszyscy leniuchowaliśmy w salonie przed telewizorem. Brunetka oglądając je miała na twarzy uśmiech od ucha do uch. Przyjemnie było widzieć jak się śmieje. Ten spacer naprawdę dał nam dużo energii, bo wcale nie chciało nam się spać. Stwierdziliśmy więc, że obejrzymy na komputerze jakiś film. Przesunęliśmy się, więc na łóżku tak, aby opierać się o ścianę, przykryliśmy się kocem i włączyliśmy film. Pat położyła głowę na moim ramieniu i zaczęliśmy oglądać. Sam nie wiem kiedy, ale moje oczy się zamknęły i zasnąłem. 

~ Oczami Nat
Kiedy rano się obudziłam, było dosyć wcześnie. Ubrałam się i zeszłam na dół, aby coś zjeść. Była tam już Alexa, więć miałam z kim pogadać. Potem zeszli do nas po kolei  Kendall, Carlos i James. Było już około 12, a Logana i Pat nigdzie nie było, co mnie zdziwiło. Postanowiłam sprawdzić czy z przyjaciółką wszystko w porządku i poszłam do jej pokoju. Cicho zapukałam i weszłam do środka. Stanęłam w drzwiach i zobaczyłam miły widok. Brunetka opierała głowę o Logana i razem słodko spali. Wyglądali uroczo, tak jak kiedyś. Nie chciałam ich obudzić, więc po malutku zamknęłam drzwi i wróciłam do resty. Kiedy opowiedziałam co widziałam, wszyscy się ucieszyli. Mam nadzieję, że wszystko między nimi dobrze i jest tak jak wcześniej. Jednak wolałabym, żeby Pat wszystko już pamiętała, bo życie tak będzie dosyć trudne. Do obiadu dzień przesiedliśmy przed telewizorem. Nikomu nic się dzisiaj nie chciało. Widać, że zgrana z nas rodzinka. Wszyscy ustaliliśmy, że na obiad zrobimy sobie grilla. Kiedy Carlos zaczął przygotowywać jedzenie, na dół zeszli w końcu Loggie i Pat.
- A wy co tak długo spaliście ? - spytał Kendall.
- Zrobiliśmy sobie wczoraj mały spacer i potem nie chciało nam się spać. - odpowiedział Logan i poszedł nalać sobie coś do picia.
- Robimy dzisiaj grilla na obiad. - krzyknął Carlos z kuchni.
- Cudownie, umieram z głodu. - powiedziała Pat. Razem dziewczynami poustawiałam na dworze talerze, szklanki i sztućce. Kendall i Logan rozpalili grilla, a James poszedł pomóc Carlosowi. Szczerze to zdziwiłam się, że Los pozwolił wejść mu do kuchni, a co dopiero jeszcze mu pomagać. Kiedy wszystko było już gotowe, usiedliśmy przy stole na dworzu i zaczeliśmy jeść. W którymś momencie Pat postanowiła iść po sok i poszła do mieszkania. Wszyscy głośno rozmawiali i śmiali się zajadająć pyszne jedzenie. Ja jednak odrobinę się zdziwiłam, że minęło 5 minut, a Pati dalej nie wracała. Przecież normalnie zrobiłaby to w  minutę. Potanowiłam sprawdzić co się stało i ruszyłam do domu. Weszłam przez drzwi na taras i ujrzałam, że na podłodze leży moja przyjaciółka. Szybko do niej podbiegłam i sprawdziłam czy oddycha. Na szczęscie tak było. Przeraziłam się jednak i zaczełam krzyczeć. Do mieszkania przybielgi nagle wszyscy i kiedy Logan zobaczył Pat na podłodze, natychiast znalazł się obok nas. Wziął ją na ręce i położył na łóżku. Zaczął do niej wołać i próbował ją obudzić. Musiała zemdleć kiedy weszła do środa. Nagle dziewczyna otworzyła oczy i nie wiedziała czemu wokół niej jest takie zamieszanie.
- Co się stało ? - spytała cichym głosem.
- Chyba zemdlałaś. Lekarz mówił, że po wypadku możesz mieć zawroty i ból głowy i może to przez to.  - wyjaśnił jej Logan, a ona patrzyła jakby nie wiedziała o czym mówi.
- Jakim wypadku ? - zadała kolejne pytanie, lecz odrobinę głośniej.
- Nie pamietasz ? Miałaś wypadek razem z Alexą. Co w ogóle ostatniego pamiętasz ? - spytałam, zatanawiająć się czy robi sobie jakieś żarty.
- Pamiętam, że jechałam gdzieś z Lex, nie wiem gdzie i na drodze zauważyłam dużego tira, który jechał w naszą stronę ... i to wszystko. Powiecie mi co jest grane ? - Pat była już lekko poddenerowowana. Postanowiliśmy, że pojedziemy z nią do szpitala, aby opowiedzieć lekrzowi o tym co się wydarzyło.

~ Oczami Pat
Razem z Loganem i Nat pojechaliśmy do szpitala. Kompletnie nie wiedziałam po co to robimy, ale niech im będzie. Czuję się dobrze, no może z wyjątkiem lekkiego bólu głowy. Kiedy byliśmy już w środku i lekarz mnie przyjął, razem z Loganem weszłam do gabintu. Pielęgniarka zmierzyła mi ciśnienie, a chłopak opowiedział doktorowi co się stało. Lekarz zadał mi jeszcze kilka pytań i dowiedziałam się, że mój zanik pamięci zniknął, ale pamiętam wszystko do wypadku, ale po nim już nic. Na szczęście było to tylko kilka dni i nie straciłam nic ważnego, a nie tak jak wcześniej. Wyszłam z gabinetu i usiadłam na krzesełko na korytarzu. Logan kucnął przy mnie i złapał mnie za rękę.
- Trochę zagmatwane co nie ? - spytał.
- Nawet bardzo. Nie wiem jak mogłabym zapomnieć, że cię poznałam i jesteśmy razem.
- Nie przejmuj się tym. Najważniejsze, że wszystko jest już dobrze. - powiedział i namiętnie mnie pocałował. Przytuliłam się do niego mocno i było mi o wiele lepiej. Nat, która poszła po coś do picia, przyniosła mi butelkę wody i dowiedziała się o wszystkim.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że znowu wszystko pamiętasz. - oznajmiła i mocno mnie uściskała. Postanowiliśmy nie siedzieć tu dłużej i wróciliśmy autem do domu.

_____________________________________________________________
Wydaję mi się, że rozdział wyszedł odrobinę słaby, ale zobaczymy
co wy sądzicie :)
+ Bardzo miło by mi było, gdybyście mogli zajrzeć na mojego nowego bloga,
na którym są już 2 rozdziały. Liczę, że wejdziecie i zostawicie szczerą opinię ;)
http://love-changes-everything-btr.blogspot.com/

~ PatiRusher

środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 40

~Oczami Pat
- Ale jak to ? Nie wiesz kim jestem ? - spytał brunet trzymając mnie za dłoń. 
- Niestety nie. - odpowiedziałam i zabrałam rękę z jego uścisku. W tym samym czasie do sali weszła pielęgniarka i widząc, że nie śpię wygoniła chłopaka z pokoju. Po chwili przyszedł do mnie lekarz i zaczął zadawać mi masę pytań. Po około 30 min. powiedział mi, że mam zanik pamięci. Ostatnie co pamiętam to dzień, w którym wracałam razem z Nat do domu i wiem, ze był to ostatni dzień szkoły. Po całym badaniu do mojej sali przyszła moja przyjaciółka.
- Pat ! Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłam. Czy ty naprawdę nie wiesz kim jest Logan ?
- Logan ? To był ten Logan z BTR ? Pamiętam, że szalejemy za tym zespołem, ale nie skojarzyłam, że to on. Skąd ja go znam i dlaczego tutaj przyszedł ? Przecież to gwiazda. - Nie rozumiałam co taka osoba jak on miałaby wspólnego ze mną. Kiedy blondynka wszystko mi opowiadała nie mogłam uwierzyć. Jestem w LA, a Logan to mój chłopak. Jak to się w ogóle stało. Byłam bardzo zła, że nic nie pamiętam. Od tego wszystkiego zaczęła mnie boleć głowa. Chyba za dużo informacji jak na jeden raz. Lekarz kazał Nati wyjść, abym mogła odpocząć. Powiedział też, że pojutrze jeżeli będę się dobrze czuła to mogę wracać do domu. Ucieszyłam się, bo nie lubię szpitali i wole wracać do mieszkania, nawet jeśli pamiętam tylko Nat.

~ Oczami Logana
Kiedy z sali Pati wszyła Nat potwierdziła to nad czym wcześniej się zastanawiałem. Dziewczyna nie pamięta, że jesteśmy razem i nawet nie wie, że się kiedykolwiek spotkaliśmy. Kompletnie nie wiedziałem co mam robić. Nie pamięta tych wszystkich wspaniałych momentów, które spędziliśmy razem w Polsce i tych w LA też. Nie mogłem przestać o tym myśleć. Bałem się, że zostanie jej tak na zawsze, chociaż lekarz powiedział, że prawdopodobnie jest to krótkotrwały zanik pamięci. Ja jednak jak zawsze myślałem już o najgorszym.
- Logan, lepiej wracajmy już do domu. Pat i tak teraz śpi. Jest wyczerpana po tych wszystkich wiadomościach i musi odpocząć. - powiedział James trzymając mnie za ramie. Miał rację, więc wszyscy pojechaliśmy do mieszkania. Alexa zostaje w szpitalu do jutra, więc Carlos też wrócił z nami, bo wiedział, że z nią wszystko dobrze.
Kiedy byliśmy już na miejscu było około 22:00. Nie miałem na nic ochoty, więc od razu poszedłem do pokoju. Jednak nie do swojego tylko do sypialni Pat. Położyłem się do łóżka, a głowę miałem na jej poduszce. Pachniała tak samo jak ona. Wdychając cudowny zapach i myśląc o mojej dziewczynie zasnąłem zmęczony jak nigdy.
Obudziłem się dosyć późno, bo około 11:00. Wiedząc, ze Pat nie ma, a i tak mnie nie pamięta nie miałem ochoty na nic. Jednak zszedłem na dół zobaczyć co u reszty. Nat razem z Carlosem zbierali się, aby jechać do szpitala.
- Hej Logan, właśnie jadę po Alexę, a Nat zobaczyć się z Pati. Chcesz zabrać się z nami ? - spytał mnie latynos, szukając swoich kluczyków.
- Nie dzięki. - odpowiedziałem i poszedłem zrobić sobie kawę, bo nie mam ani odrobiny energii. James razem z Kendallem wpatrywali się we mnie, ale nic nie mówili. Nawet się cieszę, bo nie miałem zbytnio ochoty na rozmowę o tym wszystkim. Blondyn się zorientował i zaczęliśmy gadać o naszych nowych pomysłach na piosenki.

1 dzień później
Razem z Nat i Kendallem postanowiłem pojechać po Pati do szpitala, bo dzisiaj mogła wrócić już do domu. Dalej nie pamięta nic od ostatniego dnia szkoły. Wiem, że dla niej to też nie jest fajnie, dlatego próbowałem nie pokazywać po sobie, że jest mi smutno. Kiedy weszliśmy do jej sali była już gotowa do wyjścia. Musiała iść jeszcze coś podpisać i mogliśmy wracać. Poszedłem, więc z nią, a Nat i Kend poszli do auta.
- Cieszę się, że wracasz już do domu. - powiedziałem szeroko się do niej uśmiechając.
Tak ja też, chociaż nie pamiętam jak on wygląda. - zaśmiała się, a ja razem z nią. Wychodząc już ze szpitala stwierdziłem, że dziewczyna zrobiła się trochę nieśmiała i od razu przypomniało mi się jaka była zdziwiona, kiedy zobaczyła mnie w drzwiach swojej sąsiadki. Na to wspomnienie zacząłem śmiać się pod nosem, a brunetka dziwnie się na mnie patrzyła.
- Co się tak cieszysz ? - spytała patrząc jak dalej się śmieję.
- Przypomniało mi się coś zabawnego.
- Domyślam się, że jest to coś związanego ze mną. - powiedziała, a ja znowu się zaśmiałem, bo udało jej się zgadnąć. Opowiedziałem jej, więc co mnie tak rozbawiło i na szczęście ją też. Kiedy doszliśmy już do auta Nati dziwnie się uśmiechała i chyba wiedziałem o co jej chodzi, bo kiedy szliśmy z daleka było widać, jak się śmiejemy i rozmawiamy.
Gdy byliśmy już w domu Pati nie czuła się zbyt przyjemnie. Wszystko było dla niej nieznane i nie wiedziała jak ma się przy wszystkich zachowywać. My jednak robiliśmy wszystko tak, jakby nic się nie wydarzyło, aby nie czuła się jeszcze bardziej niezręcznie. Do wieczora czas minął nam bardzo szybko. Pokazałem Pat, gdzie jest jej pokój i dzisiaj niestety musiałem iść spaś do swojej sypialni. Jednak chciałem posiedzieć przed spaniem przy laptopie, niestety zostawiłem go wczoraj w pokoju Pati. Musiałem, więc po niego iść. Kiedy zapukałem do drzwi usłyszałem ciche "proszę" i wchodząc zobaczyłem brunetkę siedzącą na łóżku, która nie była w najlepszym humorze.
_______________________________________________________________
 To już 40 rozdział :D Nie wiedziałam, że wgl kiedyś napisze ich tyle ;D
Bardzo dziękuję wam za miłe komentarze, bo dzięki nim chce
mi się pisać :)
Liczę, że rozdział się spodobał ;)

~PatiRusher

sobota, 22 marca 2014

Rozdział 39

~ Oczami Logana
Nie wiem jak Nat to robi, ale ona prawie wcale się nie męczy. Ćwiczymy układ od rana, a ona wygląda jakby siedziała i nic nie robiła. My ledwo żyjemy, a ona mogłaby tańczyć i tańczyć. To sobie wybraliśmy choreografkę. Myślałem, że będzie luzik,a ciągle tylko " Logan, nie ta strona", " Logan do tyłu", "Logan szybciej", " Logan wolniej". 
- Odpadam ! Muszę odpocząć. - powiedziałem kładąc się na podłogę
- Popieram go ! - wykrzyczał Kendall i pobiegł na kanapę w rogu sali.
- Już nie możecie ? Czasami zastanawiam się jakim cudem dajecie radę na koncertach. - zaśmiała się Nat i postanowiła pozwolić nam na mała przerwę. James pobiegł szybko do barku po jakieś kanapki i kilka napoi i po kilku minutach był z powrotem. Byłem taki zmęczony, że w myślach błagałem, aby na dzisiaj skończyła się nauka choreografii. Nagle zadzwonił telefon Carlosa.
- Tak to ja ... zgadza się znam ją, to moja dziewczyna ... tak a to moja przyjaciółka ... jak to ?! co się stało ?! ... dobrze, zaraz przyjadę razem z przyjaciółmi - mówił Los do osoby po drugiej stronie telefonu i kiedy skończył zapatrzył się w komórkę.
- Co się stało ? - spytał Kendall.
- Alexa i Pat miały wypadek i są w szpitalu. - odpowiedział latynos bardzo cicho. Kiedy to usłyszałem zamarłem. To sobie wybłagałem koniec nauki na dzisiaj. Moja Pati w szpitalu ? Nie, nie, nie ! Nie chcę widzieć jej w tym strasznym szpitalnym łóżku tak jak ... wtedy. Stałem jak wryty i nie mogłem się ruszyć. W końcu udało mi się tylko podnieść wzrok na innych. Zauważyłem, że zerkają to na mnie, to na Carlosa, który także stoi jak wryty i dalej wpatruje się w komórkę, jakby czekał na jakiś cud. Wreszcie Nat krzyknęła i się otrząsnęliśmy.
 - Ruszać te spocone tyłki i jedziemy do dziewczyn ! - powiedziała głośno. Było widać, że jest zdenerwowana i chyba zła. W końcu Pat to jest najlepsza przyjaciółka, a Alexa też jest jej bardzo bliska. Wszyscy na nią spojrzeliśmy i nawet się nie przebierając wyszliśmy z budynku.
W samochodzie myślałem tylko o tym, abyśmy jak najszybciej dojechali, bo nie mogłem już wytrzymać. Zauważyłem, że Nat jest na prawdę bardzo smutna i ciągle rusza nogą. To chyba taki jej tik nerwowy. Kendall widząc to mocno ją objął i pocałował we włosy mówiąc jej coś do ucha. Pewnie strasznie boi się o Pati, zresztą tak jak i ja. Carlos siedział z przodu i patrzył przed siebie ze zmarszczonym czołem. Dobrze wiem, że chłopak uważa Alexę za tą jedyną i na pewno bardzo się martwi zwłaszcza, że jest on strasznie opiekuńczy. James siedział obok latynosa i prowadził samochód. Lekko zerkając na chłopaka zobaczył jego minę i ścisnął za ramię, aby pokazać, że jest razem z nim. Natomiast w bocznym lusterku napotkał mój wzrok i się do mnie uśmiechnął, a ja zrobiłem to samo. Cieszę się, że przyjaciele są teraz ze mną. Udało nam się dojechać w 30 min. i wparowaliśmy do środka. Dowiedzieliśmy się gdzie są dziewczyny i poszliśmy na odpowiednie piętro. Kiedy ujrzałem lekarza szybko do niego podbiegłem.
- Dzień dobry, przywieziono tutaj 2 dziewczyny. Miały wypadek samochodowy. Co z nimi ?
- Spokojnie, czy jest pan kimś z rodziny ? - powiedział mężczyzna spokojnym głosem.
 - Jestem chłopakiem jednej z nich, a mój przyjaciel drugiej. To do niego dzwoniono w tej sprawie. - powiedziałem wskazując na Carlosa.
- Dobrze, ale niestety na razie nie mogę nic powiedzieć. Nie skończyliśmy jeszcze wszystkich badań. Muszą państwo poczekać. - odpowiedział doktor parząc na cała naszą piątkę. Wszyscy usiedliśmy na krzesłach i nie mogliśmy robić nic innego jak tylko czekać. Przypomniałem sobie te wszystkie emocje, kiedy czekałem na wieści o Pat, po tym ataku mojej psychofanki. To było straszne i teraz czuję się tak samo. Mam nadzieję, że nic poważnego jej nie jest. Przymknąłem oczy i w myślach prosiłem Boga, aby to była prawda.
- Logan, obudź się. Są wieści o Pat. - powiedziała Nati lekko mnie szturchając. Wstałem jak oparzony i podbiegłem do lekarza.
- Więc tak ... pańska dziewczyna ma potłuczone kilka żeber, małe złamanie ręki i lekkie wstrząśnienie mózgu. Będzie musiała zostać u nas przynajmniej tydzień. Nie musi się pan jednak martwić na zapas, gdyż jej stan jest dobry. - powiedział lekarz i poklepał mnie po ramieniu.
- Czy mogę się z nią zobaczyć ? - spytałem z nadzieją, że się zgodzi.
- Tak, ale dopiero za 15 min., pielęgniarka przyjdzie po pana. - odpowiedział z uśmiechem i poszedł.
- Widzisz z Pat nie jest źle. Wszystko będzie w  porządku. - pocieszyła mnie Nat i mocno przytuliła. Kiedy czekałem na pielęgniarkę dowiedziałem się od przyjaciół, że z Alexą jest dobrze i ma jedynie potłuczone żebra i dużo siniaków. Bardzo się cieszę, że nie stało jej się nic poważnego. Carlos był już u niej, gdyż była przytomna i zgodziła się na to. James opowiedział mi też, dlaczego dziewczyny miały wypadek. Podobno kierowca tira, który w nich uderzył nie był pijany, lecz po prostu wracał z długiej trasy, a że było bardzo gorąco po prostu zasłabł. Złość od razu mi przeszła, bo na początku chciałem udusić tę osobę, która spowodowała to co się wydarzyło. Mam też nadzieję, że mu nic się nie stało.
Czekałem już 20 min., a pielęgniarki jak nie było, tak i nie ma. Powoli zacząłem się martwić, że coś jest nie tak i dlatego jeszcze nie mogę jej zobaczyć. Nagle ujrzałem, że w moją stronę idzie kobieta uśmiechając się od ucha do ucha. Już wiedziałem co chce mi oznajmić.
- Może pan już zobaczyć się z narzeczoną. - powiedziała i pokierowała mnie do właściwej sali. Na słowo "narzeczoną" uśmiechnąłem się sam do siebie, ale nie poprawiałem jej. Nawet fajnie to brzmiało. Kiedy wszedłem do sali, w której było bardzo przytulnie jak na sale szpitalną, obok okna na łóżku ujrzałem Pat. Jeszcze spała, więc podłożyłem sobie przy niej krzesło i usiadłem na nim. Postanowiłem tutaj siedzieć dopóki się nie obudzi. Wyglądała dobrze z wyjątkiem tego, że była odrobinę blada. Złapałem ją za dłoń, na której na palcu miała przyczepione coś przypominające spinacz do prania. Położyłem na niej głowę i nie wiem czemu, ale łzy same zaczęły mi lecieć. Chociaż wiedziałem, że z dziewczyną jest dobrze, to musiałem wreszcie wylać z siebie te wszystkie emocje. Tak bardzo ją kocham i nie chcę żeby cierpiała. Jest dla mnie bardzo ważna i zawsze taka będzie. Po kilku minutach uspokoiłem się i przestałem płakać. Teraz pragnąłem tylko tego, aby się obudziła i tego, abym mógł zobaczyć jej śliczne oczy i ciepły uśmiech. Nagle poczułem, ze Pati się porusza i zobaczyłem, że otworzyła oczy.
- Pat ! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że się już obudziłaś. Myślałem, że się nie doczekam. - powiedziałem i pocałowałem ją w dłoń. Brunetka wpatrywała się we mnie , jakby nie rozumiała co mówię. 
- Wszystko w porządku ? Może ci coś przynieść ? - spytałem ściskając jej dłoń jeszcze mocniej. Zapanowała między nami taka cisza, że mogłem usłyszeć jak dziewczyna oddycha. Chyba było jej gorąco, bo robiła to bardzo szybko. Patrzyłem na nią i czekałem, aż wreszcie coś odpowie. W końcu otworzyła swoje usta.
- Nie dziękuję ... ale ... czy my się znamy ?

__________________________________________________________________________
No to rozdział napisany ;D Mam nadzieję, że się spodobał :) 
Co powiecie o końcówce ? ;)

~ PatiRusher

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 38

Oczami Nat
Jedliśmy kolację, a dziewczyny oczywiście zadawały masę pytań. Musiałam opowiadać i w między czasie jeść. No ale w końcu były ciekawe jak mi poszło.
- Jestem z ciebie dumna ! - wykrzyczała Pat i mocno mnie przytuliła. Pogadaliśmy sobie razem i było bardzo miło. Opowiedziałam dziewczyną też historię o małpach, a one zanosiły się ze śmiechu. Po zjedzeniu posiłku razem z dziewczynami posprzątałam ze stołu. Logan i Kendall oglądali TV, a Carlos i James postanowili wyjść z psami na mały spacer. Kiedy na stole było już czysto razem z Pat poszłam na taras i usiadłyśmy na małych schodkach, bo zrobiło nam się gorąco.
 - Wiesz co, naprawdę mi się dzisiaj podobało. Taka praca to spełnienie marzeń. Jestem w swoim żywiole i na dodatek coś za to dostaję. - oznajmiłam patrząc w niebo z uśmiechem na twarzy.
- Widzisz, twoje marzenia się spełniają. Nie długo pewnie będziesz znanym choreografem i będziesz pracowała z największymi gwiazdami. Co to LA robi z ludźmi. - powiedziała brunetka i razem wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Teraz trzeba czekać, aż spełnią się twoje marzenia i zostaniesz piosenkarką. Tylko musisz pozwolić się znaleźć, a z twoją nieśmiałością będzie to trochę trudne, ale my już coś wymyślimy. - powiedziałam i mocno przytuliłam dziewczynę. Kiedy wróciłyśmy do środka razem z Kendallem postanowiłam iść już na górę. Byłam bardzo zmęczona, więc wzięłam długą i gorącą kąpiel. Tego mi własnie było trzeba. Odprężyłam się, odpoczęłam i od razu było mi lepiej. Kiedy wyszłam z łazienki Kendall siedział przed komputerem i coś robił.
- Ej to nasze wspólne zdjęcie, które zrobił nam dzisiaj James. - powiedziałam wpatrując się w ekran.
- No wiem. Właśnie wstawiłem je na instagrama. - powiedział, a ja zaczęłam czytać opis.
"Z naszą wspaniałą choreografką i moją cudowną dziewczyną na próbie." Na zdjęciu siedziałam blondynowi na kolanach, a on dawał mi buziaka w policzek. Uśmiechnęłam się szeroko, bo to nasze pierwsze wspólne zdjęcie, które chłopak wrzucił na jakąś stronkę. Zrobiłam to samo co na fotce i usiadłam mu na kolana. Przytuliłam się do niego mocno, a on przeglądał twittera i resztę portali. W pewnym momencie oczy zaczęły mi się zamykać i zmorzył mnie sen.
Kiedy się obudziłam była 6:25. Obudziłam się chwilę przed budzikiem. Obok mnie leżał Kendall i właśnie mi się przypomniało, że wcale nie kładłam się do łóżka. Chłopak musiał mnie tutaj położyć. Wyobrażałam sobie jak to robi i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Z tej wspaniałej chwili wybudziła mnie jednak piosenka "Elevate". Trzeba było wstać i przygotować się do pracy. Obudziłam blondyna i wyszykowani razem z resztą chłopaków wyszliśmy z mieszkania.

~ Oczami Pat
Gdy się obudziłam Logana już nie było. No tak pojechał do pracy. Było około 9:00, więc postanowiłam już wstać. Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż, uczesałam i zeszłam na dół. Alexa siedziała już w salonie zajadając tosta i oglądając jakiś program. Nalałam sobie odrobinę soku i przyłączyłam się do niej. Leniłyśmy się tak chyba do 12:00.
- A może tak pojedziemy na jakieś małe zakupy ? - zapytała blondynka z wielkim uśmiechem.
- Bardzo dobry pomysł. Może uda mi się kupić jakieś ładne trampki, bo szczerze mówiąc przydałyby mi się nowe. - odpowiedziałam i w kilka minut byłyśmy gotowe. Wsiadłyśmy do auta Alexy i ruszyłyśmy w stronę centrum handlowego. Na dworze był upał, ale na szczęście w samochodzie nie było dachu. Dosyć szybko udało nam się dotrzeć na miejsce. W jednym ze sklepów udało mi się kupić miętowe trampki, a w innym luźny, żółty top na ramiączkach. Lex także, kupiła kilka bluzek i jedną parę rybaczek. Zmęczone ciągłym chodzeniem postanowiłyśmy zajść jeszcze do lodziarni. Ja kupiłam sobie shake'a, a Alexa kawę mrożoną. Kiedy siedziałyśmy przy stoliku ujarzałyśmy, że w nasza stronę idzie Josh. Przywitałyśmy się i chłopak do nas dołączył. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że pójdziemy w trójkę coś zjeść. Wstąpiliśmy więc do małej knajpki i zamówiliśmy 2 pizze. Bardzo przyjemnie spędziliśmy czas. Dowiedziałam się, że Josh ma zamiar zagrać w jakimś nowym filmie, ale niestety nie chciał mi powiedziec w jakim. Już nie mogę się doczeć, aż wejdzie do kin i wybiorę się na niego z Nat, aby się trochę pocieszyć jak za dawnych czasów. Najedzone i z naszymi zakupionymi ciuchami postanowiłyśmy iść już do auta.
Kiedy wracałyśmy już do domu było około 16:00. Ruch był ogromny i nadal było gorąco. Oparłam głowę na ramieniu i z zamkniętymi oczami chłodziłam się dzięki wiejącym wietrze. Nagle usłyszałam głośny krzyk Alexy i momentalnie otworzyłam oczy. Przed sobą ujrzałam rozpędzony tir i usłyszałam wielki huk.

________________________________________________________________________
No to mam nowy rozdział. Krótki ale jakiś jest. ;)
Przed długo nic nie dodawałam, ale jakoś nie miałam chęci i pomysłu.
Mam jednak nadzieję, że się wam nie odechciało czytać i liczę,
że rozdział się spodobał :)

~ PatiRusher

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 37

Oczami Nat
Usłyszałam dzwonek jakiejś komórki i otworzyłam oczy. Budzik w telefonie Kendalla dzwonił i dzwonił, a on dalej spał. Obróciłam się w jego stronę i mocnym ruchem zwaliłam go z łóżka. To nie było wcale takie trudne, kiedy ma się chłopaka chudego jak patyk.
- AŁA ! Co ty wyprawiasz ! - krzyknął blondyn leżąc na podłodze.
- Budzik ci dzwoni, a ty go nawet nie raczysz wyłączyć. - powiedziałam sięgając po komórkę, która była pod jego poduszką i wyłączyłam ją.
- I to jest powód dla którego musiałaś mnie zwalić z łóżka ? - spytał z zaspaną miną. Pokiwałam głową i lekko się uśmiechnęłam.
- Chętnie bym cię za to udusił, ale za bardzo cię kocham. - powiedział śmiejąc się i pocierając zaspane oczy usiadł na łóżko. Musimy się szykować, bo na 8:00 mamy być w studiu. Poszłam, więc do łazienki i po 20 min. byłam już gotowa. Spakowałam do torby rzeczy na przebranie i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie 2 małe tosty i wypiłam kawę. Gdy chłopcy także skończyli jeść, wyruszyliśmy z domu. Na szczęście na drodze nie było korków i udało nam się być na miejscu nawet przed czasem. W sali Kendall przedstawił mnie jakimś ludziom, a jeden z nich chciał porozmawiać ze mną na osobności.
- Czy ma pani jakieś doświadczenie z gwiazdami ? Może jakieś choreografie dla znanych osób ? - spytał wysoki mężczyzna.
- Nie, to jest mój pierwszy raz, ale na swoim koncie mam wiele wygranych dosyć dużych konkursów tańca no i oczywiście bardzo kocham to robić. - powiedziałam szeroko się uśmiechając.
- No to gratuluję i zobaczymy jak pani pójdzie. - odpowiedział ściskając mi dłoń i odszedł. Byłam bardzo zestresowana, ale miałam nadzieję, że sobie poradzę. Już kiedyś stworzyłam dla siebie choreografie do piosenek BTR i mam ich bardzo dużo. Poszam do przebierali, aby zmienić ciuchy na luźniejsze. Założyłam szare alladynki do kolan i bardzo luźny Top na ramiączkach. Razem z chłopakami się rozgrzałam, a potem mężczyzna z którym rozmawiałam i jakieś 3 inne osoby poprosiły mnie o zademonstrowanie choreografii, którą mam zamiar nauczyć chłopaków. Stanęłam, więc przodem do ściany, na której były same lustra i zaczęłam tańczyć. Ciągle widziałam w odbiciu ich wzrok, który dokładnie patrzył na każdy mój krok. No i w końcu się pomyliłam. Zaczęłam od nowa. Znowu pomyłka. Kiedy trzeci raz mi nie wyszło, nie wytrzymałam i wybiegłam z sali. Oparłam się o ścianę na korytarzu i usiadłam na podłodze podkulając nogi i trzymając się za kolana. Nagle usłyszałam, że ktoś do mnie podchodzi. Był to Kendall, który mocno mnie przytulił.
- Mała, co się dzieję ? - spytał cichym i miękkim głosem.
- Nie dam rady Kendall. Po prostu nie dam rady. To nie jest takie łatwe jak na konkursach. Tam patrzy na mnie o wiele więcej ludzi, ale to nie to samo co teraz. Te osoby patrzą na mnie i oczekują choreografii godnej BTR, a ja takiej nie potrafię. Nie jestem dobra, na taką skalę jak Big Time Rush. Przepraszam was bardzo. - powiedziałam, prawie płacząc. Nie zrobiłam jednak tego, gdyż rzadko okazuję w ten sposób uczucia. Spojrzałam tylko na chłopaka, a on wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami.
- Nie żartuj sobie ! Ty nie jesteś dobra na skalę BTR ? Tańczysz o wiele lepiej od każdego z nas. Jesteś niesamowitą tancerką i w przyszłości będziesz znanym choreografem i mogę sobie dać rękę uciąć, że tak będzie. Gdzie jest moja szalona i nie zważająca na nic dziewczyna ? Każdy ma chwile słabości, ale ona nie może cię teraz przewyższyć. Nie możesz się teraz poddać. Idź tam i pokaż im, na co cię stać ! - powiedział blondyn podnosząc mnie z podłogi i mocno całując. Ma rację nie mogę się teraz poddać. To dla mnie wspaniała okazja, aby się pokazać. Jego słowa dały mi dużo do myślenia i od razu wróciłam na sale. Przeprosiłam za wcześniej i poprosiłam o ostatnią szansę. Wszyscy się do mnie uśmiechnęli i ktoś włączył muzykę. W odbiciu widziałam chłopaków, którzy trzymali za mnie kciuki i mieli wielkie uśmiechy na twarzy. Zamknęłam oczy i zaczęłam tańczyć. Byłam skupiona jak nigdy dotąd i każdy mój krok był po prostu idealny. Wspominałam słowa Kenda, że nie mogę się teraz poddać. Dawałam z siebie wszystko i nim się obejrzałam piosenka się skończyła. Obróciłam się do wszystkich i usłyszałam jak biją mi brawa. Chłopcy mieli otwarte buzie i nie mogli uwierzyć, że tak bardzo dobrze mi poszło.
- Jesteś niesamowita ! Już myślałam, że jesteś jakaś początkująca i wszystko pójdzie na marne, a tutaj takie zaskoczenie. Tańczysz jak profesjonalista... wybacz, ty jesteś profesjonalistką. Coś czuję, że to nie będzie twój ostatni raz kiedy tutaj jesteś. - oznajmiła lekko ciemnej karnacji kobieta. Bardzo się ucieszyłam, że się spodobało i byłam z siebie bardzo dumna.
- Teraz masz czas do wieczora, aby mniej więcej nauczyć kroków te odrobinę mniej utalentowane od ciebie zwierzątka - powiedział mężczyzna, z którym rozmawiałam wcześniej pokazując na chłopaków. Wszyscy łącznie z nimi zaczęli się śmiać. Kiedy każdy rozszedł się, aby zająć się swoimi sprawami, w sali zostałam tylko ja i chłopcy. Postanowiliśmy jak najszybciej zacząć naukę. Szło im na prawdę dobrze, no może oprócz częstych głupawek, ale mogłam się tego spodziewać. W jednym momencie Loggie stwierdził, że nie da już rady, więc położył się na podłodze i odpoczywał. Carlos chyba też miał na razie dosyć, bo położył się na Logana, a za nim poszła reszta. Biedny Loguś. Zaczęłam się śmiać i stwierdziłam, że musimy zrobić przerwę. Zeszliśmy wszyscy na dół, aby coś zjeść i odpocząć. Usiadłam z Kendallem przy jednymstoliku.
- Wiedziałem, że sobie poradzisz. Mam nadzieję, że nam nie idzie jakoś źle. - powiedział śmiejąc się. Siedzieliśmy i spokojnie rozmawialiśmy, kiedy nagle coś mi się przypomniało.
- Dlaczego ten mężczyzna nazwał was zwierzątkami ? - spytałam spoglądając na chłopaków.
- Hahaha ... kiedyś mieliśmy rozgrzewkę z naszą nową choreografką, ale nam nie chciało się nic robić i się ociągaliśmy. Ona chyba lekko się wkurzyła i nagle kazała nam udawać małpy jako część rozgrzewki. Nie chcieliśmy tego robić, ale gdybyś zobaczyła jej minę też byś się zgodziła. Wtedy właśnie wszedł Tom i kiedy nas zobaczył powiedział, że nie musimy udawać małp, bo i tak zawsze zachowujemy się jak zwierzęta i jakoś od tamtej pory tak na nas woła. - powiedział i znowu zaczął się śmiać a ja razem z nim, bo wyobraziłam ich sobie jak udają małpy. Kiedy już odpoczęliśmy trzeba było wracać do pracy. Spędziliśmy tutaj czas do samego wieczora i stwierdzam, że udało się nauczyć chłopaków więcej niż połowę choreografii. Pokazaliśmy wszystkim co udało nam się zrobić i jutro znowu mam tu wrócić, aby nauczyć ich tańca do końca. Bardzo się cieszę, że będę mogła znowu tutaj przyjść. Bardzo podobał mi się ten dzień. Wszyscy wykończeni od tańczenia wróciliśmy do domu, a tam czekały na nas dziewczyny z gotową kolacją i oczywiście, chciały dowiedzieć się jak mi poszło.

__________________________________________________________________
Miałam dodać rozdział szybko, ale mam teraz ferie i nie miałam dostępu do neta ;/
Ale teraz mi się udało i mam nadzieję, że wam się spodoba :)

~ PatiRusher