poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 28

~ Oczami Nat
- Hejka Nati, coś dawno nigdzie cie nie widziałam. Postanowiłaś nie wychodzić z domu, żeby nie straszyć ludzi. - powiedziała szatynka śmiejąc się do swojej przyjaciółki. Czemu akurat ona musiała tutaj przyjść, akurat kiedy ja tu jestem. Daria to dziewczyna, która nienawidzi mnie i Pat od gimnazjum i zawsze się kłócimy i mamy spiny. Wprost nie cierpię tej dziewczyny.
- Sory ale nie zepsujesz mi dzisiaj humoru jest zbyt dobry. - oznajmiłam jej.
- Niby czemu ? A tak w ogólne to widzę, że twoja przyjaciółeczka jest z tobą. - powiedziała spoglądając na 2 kubki leżące na stoliku.
- Jestem tutaj z chłopakiem, więc mogłabyś sobie już iść.
- Ha ha z chłopakiem ? Błagam kto by cię chciał. - zaczęła się głupio śmiać. W tym samym momencie z łazienki wrócił Kendall i dosiadł się do mnie.
- Co ?! Kendall ... co on ... jak on ... dlaczego on siedzi obok ciebie ? - spytała Daria z oczami wielkimi jak piłki. Wiedziałam, że ona też jest jego fanką. Powiedziałam, że jesteśmy razem, a dziewczyna o mało nie pękła z zazdrości. Nie miała też dużej zdolności do języków, więc powiedziała tylko, że go kocha, zostawiła swój numer na karteczce i nie chcąc się ośmieszać szybko wyszła. Zaczęłam śmiać się sama do siebie i wytłumaczyłam Kendallowi co się właśnie wydarzyło, bo siedział dziwnie się na mnie patrząc. Kiedy wiedział już wszystko sam zaczął się śmiać. Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę i postanowiliśmy dalej spacerować po mieście. Kiedy przechodziliśmy koło jednego z dużych sklepów, chłopak zatrzymał się i wpatrzył w witrynę. Za szybą ujrzał czarno-szare Vansy.
- Naprawdę ? - spytałam spoglądając na Kendalla.
- 5 minut i możemy iść dalej. - powiedział robiąc smutną minę.
- No dobra, wchodź. - powiedziałam wpychając chłopaka do sklepu. Po 5 minutach wyszliśmy, a Kendall miał na nogach nową parę vansów. Stare niósł już w reklamówce, a w tych był zakochany. Pokręciliśmy się jeszcze po mieście, poszliśmy coś zjeść i wróciliśmy do domu przed telewizor.

~Oczami Pat
Była godz. 11:00. Właśnie zmywałam naczynia po śniadaniu, a Logan sprzątał ze stołu. Chciałam zrobić to sama ale się uparł i mi nie pozwolił. Jest strasznie słodki. Postanowiłam, że dzisiaj jako ostatni raz pójdę do domu mojej sąsiadki. Około południa razem z chłopakiem wybraliśmy się tam. Kiedy weszliśmy od razu poczułam ciepło, które zawsze otaczało to mieszkanie. Usiedliśmy na tarasie i piliśmy herbatę tak jak robiłam to codziennie z panią Różą. Mogłabym tutaj zostać już na zawsze. Kiedy skończyliśmy, chłopak poszedł do łazienki. Ja stanęłam w salonie i patrzyłam na pianino. Usiadłam na małej ławeczce przy nim i położyłam dłonie na klawiszach. Momentalnie zaczęłam grać, tak jakby coś mnie zmuszało ale czułam się świetnie. Już dawno tego nie robiłam, a teraz znowu poczułam to ciepło i gęsią skórkę podczas gdy gram. Wystukiwałam na klawiszach melodię piosenki, która była ulubioną mojej sąsiadki jak i moją. Do tego zaczęłam też śpiewać. Zamknęłam oczy i wczułam się jak nigdy. Wyobraziłam sobie, że kobieta siedzi teraz obok mnie i słucha. Jednak kiedy otworzyłam oczy czar prysł jak bańka i przestałam grać. Spojrzałam na fotel, w którym często siedziała robiąc coś na drutach i uśmiechnęłam się sama do siebie. To był dobry pomysł, że tu przyszłam. Nagle zauważyłam, że w progu stoi Logan. Był tutaj chyba od samego początku kiedy zaczęłam grać.
- Jesteś niesamowita ! Dlaczego nie robisz nic z takim talentem ? - spytał zdziwiony chłopak. Ja nic nie odpowiadając, odrobinę się zarumieniłam. Loggie podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Chciałam zostać tu jeszcze, wiec usiedliśmy w salonie i oglądaliśmy telewizję. Czułam się tu lepiej niż we własnym domu, mogę nawet powiedzieć, że to był mój prawdziwy dom. Kiedy było już dosyć późno, postanowiliśmy wrócić do domu.
- Będę tęsknić. - powiedziałam pod nosem, zamykając duże drewniane drzwi i wróciłam wraz z chłopakiem do swojego mieszkania. Chociaż nie robiłam dzisiaj nic męczącego to byłam bardzo zmęczona. Za dużo emocji i wspomnień jak na 2 dni. Ubrana w piżamę i wykąpana położyłam się koło Logana, wtulając się w jego gorący tors i czując jego ulubione perfumy zasnęłam.
 Obudziłam się dzisiaj dosyć wcześnie. Jeszcze w piżamie poszłam do kuchni napić się soku. Siedziała tam mama elegancko ubrana. No tak, zupełnie zapomniałam, że dzisiaj jest sprawa rozwodowa.
- Mamo przepraszam ale zapomniałam, może ubiorę się szybo i pojadę z tobą ?
- Nie trzeba. Lepiej, żebyś się nie widziała z ojcem, jeszcze będzie ci coś gadał. Lepiej zostań w domu z Loganem. Wiesz co, to na prawdę świetny chłopak. Ostatnio sprzątałam u ciebie w pokoju i on jest bardzo podobny do jednego chłopaka z twojego plakatu.
- Mamo, bo to jest on. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać na cały dom.
- Ooo nie wiedziałam. W końcu nic mi o nim nie mówiłaś. Dobra, ja już muszę jechać, jak wrócę pogadamy.
- Trzymam kciuki. - powiedziałam machając na pożegnanie. Fajnie było zamienić z nią chociaż kilka zdań i się pośmiać.

_________________________________________________________
Taki sobie wyszedł rozdział, ale myślę, że się trochę spodoba :)

~ PatiRusher

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 27

~ Oczami Pat
Byliśmy już na miejscu. Nie wiedziałam, że będzie tyle ludzi, chyba dużo osób znało moją sąsiadkę. Z daleka Logan wyparzył swoją mamę i siostrę. Podeszliśmy do nich i przywitaliśmy się.
- Mamo to Patrycja, o której ci mówiłem. - powiedział Loggie obejmując mnie. Zdziwiłam się kiedy to powiedział, bo nie sądziłam, że mówił coś o mnie swojej rodzinie. Uroczystość miała się właśnie zacząć, więc poszliśmy na miejsce. Prawie w ogóle nie orientowałam się co się dzieję. Stałam tylko czując jak po policzku spływają mi co jakiś czas łzy. Byłam już zmęczona tym ciągłym płakaniem. Widziałam smutną minę siostry Logana, która stała obok mamy i patrzyła w ziemie nie chcąc unieść głowy do góry. Nim się obejrzałam wszystko się skończyło. Ludzie się rozeszli a ja jako ostatnia postanowiłam zapalić znicz. Logan złapał mnie za rękę i powiedział, że moja rodzicielka zaprosiła wszystkich na obiad.
Kiedy byliśmy już w domu, atmosfera nieco się polepszyła. Mama chłopaka znalazła wspólny język z moją, więc postanowiliśmy zostawić je same i poszłam z całą resztą do salonu oglądać telewizję. Usiadłam koło Nat i zaczęłyśmy o czym rozmawiać. Kendall włączył sobie jakiś program a Logan siedział gadając z Presley. Wydaje mi się, że dawno się nie widzieli. Pod wieczór mama chłopaka oznajmiła, że muszą iść się zbierać, bo za 2 godz. mają samolot. Chłopak postanowił je odwieźć. Nat i Kendall też postanowili już wracać do do domu. Zostałam sama z rodzicielka, więc posprzątałyśmy w kuchni i salonie. Trochę sobie porozmawiałyśmy i to bez żadnej kłótni. Muszę przyznać, że było miło. Potem zmęczona całym dniem wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Prawie już zasypiając poczułam, że ktoś kładzie się obok mnie. 
- Już jestem. - powiedział szepcząc. Przytulił się do mnie i zasnęłam.

~ Oczami Nat
Wróciliśmy od Pat i postanowiliśmy coś zjeść, chociaż nie tak dawno jedliśmy. Następna rzecz, w która nas łączy. Zawsze jesteśmy głodni. Postanowiliśmy coś zjeść i poszliśmy do mojego pokoju. Jak zwykle dużo się śmialiśmy. Musiałam iść na chwilę do łazienki i zostawiłam chłopaka samego. Kiedy wróciłam chłopak patrzył się na mnie z uśmiechem.
- Co znowu wymyśliłeś ? - spytałam bojąc się co wymyśli blondyn 
- Wcześniej zobaczyłem twoją listę na przyczepioną do szafy na, której wypisałaś swoje marzenia, które muszą się spełnić i obok na ścianie była wisiała pusta ramka z kartką. - powiedział chłopak podchodząc do ściany. Ta lista wisiała na szafie już bardzo długo a pierwsze 3 marzenia to : pojechać do USA, spotkać BTR, dostać autograf od Kendalla. Właśnie ta ramka była na autograf i kiedy podeszłam zobaczyłam karteczkę "Dla mojej najwspanialszej dziewczyny ;*" i podpis Kenda. Kiedy to zobaczyłam, po policzku poleciała mi łza.
- Coś się stało ? Nie wiedziałem, że będziesz zła jeśli to zrobię.
- Nie jestem zła.... Płaczę ze szczęścia. Nigdy nie sądziłam, że te marzenia się spełnią. Dziękuję. - powiedziałam przytulając się do chłopaka. Chłopak pocałował mnie namiętnie i postanowiliśmy iść spać.
Rano wstałam około 10:00. Ubrałam się i zeszłam na dół. Po jakiś 10 min. dołączył też do mnie Kendall.
- Mam zamiar pokazać ci dzisiaj miasto, więc zjadamy śniadanie i wychodzimy. - oznajmiłam chłopakowi.
- Dobrze, tylko mam jedno ważne pytanie... co robimy na śniadanie ? - spytał śmiejąc się. Ja też zaczęłam się śmiać i wyciągnęłam z lodówki składniki na danie. Po jakiś czasie na naszych talerzach leżały naleśniki z bitą śmietaną, truskawkami i polane czekoladą Po zjedzeniu pysznego śniadania, pozmywałam naczynia i wyszliśmy. Pokazałam mu miejsca, gdzie często przebywałyśmy z Pati. Idąc chodnikiem trzymaliśmy się za ręce i ciągle ktoś na nas spoglądał. Wcale się im nie dziwiłam. Też bym była zdziwiona widząc gwiazdę idącą dobie chodniczkiem jakby nigdy nic. Było bardzo gorąco, więc postanowiliśmy zajść do kawiarni, gdzie spotykają się osoby z mojej dawnej szkoły. Kupiłam nam zimne napoje, a Kendall poszedł do toalety. Siedziałam przeglądając coś na telefonie, kiedy zobaczyłam kogoś wchodzącego do środka. Od razu przestało mi się chcieć tutaj siedzieć...

____________________________________________________
Dziękuje, że komentujecie, bo przynajmniej chce mi się wtedy pisać. ;3
Oby rozdział się podobał :)

~ PatiRusher

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 26

~ Oczami Pat
Wyszliśmy już z lotniska i zabrała nas taksówka. Odwieźliśmy Nat i Kendalla pod dom dziewczyny i pojechaliśmy pod mój. Było to tylko niecałe 10 min. drogi na pieszo. Kiedy stanęliśmy pod drzwiami przypomniało mi się o wszystko co musiałam znosić tu z rodzicami. Teraz na szczęście jest ze mną Logan i niczego się nie obawiam. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka. W kuchni siedziała mama i kiedy nas zobaczyła wstała od stołu.
- Dzień dobry - powiedział Logan, chcąc przerwać ciszę.
- Hej - dodałam i spojrzałam na nią. Na szczęście umiała angielski perfekcyjnie, bo potrzebowała tego do pracy i mogła rozumieć chłopaka. 
- Cieszę się, że przyjechaliście. - powiedziała obejmując mnie. Wcale nie odwzajemniłam uścisku.
- A gadzie tato ? - spytałam łapiąc za rączkę od walizki.
- Najpierw zanieście torby a potem musimy porozmawiać. Pogrzeb jest o 15:00, więc mamy dużo czasu. - odpowiedziała mi rodzicielka a ja skierowałam się razem z Loganem w stronę schodów. Dopiero teraz zorientowałam się, że jest już niedziela, gdyż tu mamy inny czas. Weszłam do swojego pokoju i od razu zrobiło mi się lepiej. To jedyne miejsce w domu, gdzie czułam się dobrze. Była 8:30 i byliśmy bardzo głodni, więc zeszliśmy na dół. Zrobiliśmy sobie jajecznicę i do kuchni przyszła mama.
- Musimy pogadać o twoim ojcu. - powiedziała zaczynając rozmowę. Chyba nie chciała, żeby Logan nas rozumiał, bo mówiła po polsku.
- Co się stało ? - spytałam widząc minę matki.
- Po twoim wyjeździe stwierdziłam, że nie mogę dalej tak żyć. Postanowiłam wszystko zmienić i jakoś tak wyszło, że pokłóciłam się z twoim tatą i się wyprowadził. Złożyłam już papiery rozwodowe i za kilka dni mamy sprawę.
- Nie wiem czy mam ci współczuć w sprawie rozwodu czy nie ale cieszę się, że postanowiłaś wszystko zmienić. Może teraz będzie między nami odrobinę lepiej. - powiedziałam podchodząc i przytulając rodzicielkę.
- Też mam taką nadzieję. - dopowiedziała lekko się uśmiechając.

~ Oczami Kendalla
Weszliśmy do mieszkania Nat. Była dosyć spore i można się w nim zgubić na pierwszy raz. Dziewczyna skierowała mnie do swojego pokoju a sama poszła do łazienki. Kiedy wszedłem do pokoju miałem na ustach ogromny uśmiech. Zobaczyłem na ścianach coś bardzo interesującego. Nagle usłyszałem Nat.
- Niee Kendall, czekaj nie wchodź do pokoju ! - krzyczała biegnąc w moją stronę.
- Chyba nie zdążyłaś. Ale to naprawdę uroczę. - powiedziałem pokazując na ścianę przepełnioną plakatami BTR a w szczególności moich. Pocałowałem dziewczynę i zacząłem przeglądać resztę pokoi.
- Tańczysz ? - spytałem patrząc na dużo kolekcje nagród.
- Tak, kocham to robić. - odpowiedziała puszczając muzykę. Leciało "Like Nobodys Around"  a ona zaczęła tańczyć nasz układ.
- Jesteś niesamowita ! - powiedziałem przytulając ją. Następnie postanowiliśmy zejść na dół i coś zjeść. Zrobiliśmy sobie naleśniki z serem, polane czekoladą. Usiedliśmy przed telewizorem i zajadaliśmy. Potem do Nati zadzwoniła Pat i powiedziała, że pogrzeb jest o 15:00 a o 14:00 mamy przyjść od niej. Mieliśmy jeszcze około 2 godz. Postanowiłem pozwiedzać trochę dom dziewczyny i zacząłem przechadzać się po mieszkaniu. Oczywiście najbardziej ciekawił mnie jej pokój, bo byłem tam zaledwie 5 minut. Blondynka poszła razem ze mną i pokazywała mi swoje ulubione książki, nagrody zdobyte w konkursach i inne rzeczy. Oczywiście najbardziej zaciekawiły mnie wycinki z gazet, którymi była obklejona jedna ze ścian pomijając drugą z plakatami.
- Nie sądziłem, że aż tak bardzo nasz lubisz. - powiedziałem przeglądając artykuły, gdzie jestem ale nic nie rozumiałem.
- Błagam cię, jestem Rusher od 3 lat. Ja was kocham i zawsze będę kochać. No ale oczywiście ciebie odrobinę bardziej niż resztę chłopaków.
- Tylko odrobinę ? - powiedziałem z uśmieszkiem i pocałowałem namiętnie dziewczynę. Postanowiliśmy, że zaczniemy się już powoli szykować, bo do wyjścia została mniej więcej godzinka.

~ Oczami Pati
Powili szykowałam się do wyjścia. Kończyłam się malować, chociaż wiedziałam, że będę dużo płakała. Stałam przed lustrem i próbowałam choć na chwilę się uśmiechnąć ale nie potrafiłam, a przynajmniej dzisiaj. Wyszłam z łazienki gotowa i poszłam do swojego pokoju po torbę. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Pewnie Nat i Kendall już są. Kiedy zeszłam na dół, wszyscy stali już gotowi.
- Logan a twoja mama i siostra trafią na miejsce ? - spytałam, przypominając sobie o nich.
- Nie martw się, taksówka zawiezie ich na miejsce, a zresztą moja mam wie gdzie to jest. - odpowiedział chłopak i złapał mnie za rękę wychodząc z domu. Wsiedliśmy do auta mojej rodzicielki i ruszyliśmy.

_____________________________________________________________________
Liczę, że się spodobało :)
~PatiRusher

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 25

~ Oczami Jamesa
Wyszedłem z domu bardzo zdenerwowany. Po drodze zaszedłem do małej kwiaciarni i kupiłem bukiet białych róż. Byłem już prawie pod restauracją. Dziewczyny jeszcze nie było, więc postanowiłem poczekać na zewnątrz. Nagle poczułem, że kto puka mnie w plecy. Odwróciłem się i ujrzałem Halston. Miała na sobie śliczną miętową sukienkę. Świetnie w niej wyglądała.
- Proszę to dla ciebie. - powiedziałem wręczając dziewczynie bukiet białych róż.
- Moje ulubione. Bardzo dziękuję. - odpowiedziała całując mnie w policzek. Weszliśmy do środka i usiedliśmy przy stoliku. Zamówiliśmy coś do jedzenia i postanowiłem, że rozpocznę rozmowę. Udało mi się coś wykrztusić i dalej było już tylko lepiej. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Ciągle rozmawialiśmy o czymś nowym co oboje nas ciekawiło. Ona jest po prostu idealna. Po zjedzeniu postanowiliśmy pójść na spacer. Szliśmy koło siebie i rozmawialiśmy. W pewnej chwili złapałem ją za rękę. Ona tylko spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Było już dosyć późno i zrobiło się chłodno. Hal była tylko w sukience, więc dałem jej swoją marynarkę i objąłem. Postanowiłem odprowadzić ją do domu. Ciągle spoglądałem na jej śliczny uśmiech. Kiedy byliśmy już pod mieszkaniem stanęliśmy na ganku i mieliśmy się pożegnać. Wiedziałem jednak, ze nie odejdę bez niczego. Zbliżyłem się do dziewczyny, spojrzałem w jej piękne błyszczące od gwiazd oczy, złapałem dłonią podbródek i namiętnie pocałowałem. Kiedy przestaliśmy widziałem, że dziewczyna po raz pierwszy odrobinę się zawstydziła i chyba była w szoku, że już nie jestem taki nieśmiały.
- Może wpadniesz do mnie i obejrzymy razem film ? - zaproponowała dziewczyna.
- Bardzo chętnie. - odpowiedziałem i weszliśmy do mieszkania. Byłem już do końca rozluźniony i czułem jakbyśmy znali się od lat. Dziewczyna postanowiła przebrać się w coś luźniejszego, bo była w sukience. Ja usiadłem w salonie i czekałem. Kiedy dziewczyna zeszła była w zwykłych spodniach i dużej bluzie.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedziałem a dziewczyna szeroko się uśmiechnęła. Usiedliśmy na kanapie i wybraliśmy film. Była to jakaś komedia. Objąłem dziewczynę ramieniem i razem oglądaliśmy. Było bardzo miło. Co chwilę się śmialiśmy. Kiedy film się skończył była 1:00.
- No to lepiej już pójdę i nie będę przeszkadzał bo późno. - powiedziałem wstając z kanapy.
- Ty mi nigdy nie przeszkadzasz. - odpowiedziała blondynka namiętnie mnie całując. Odwzajemniłem pocałunek długim całusem i przytulając dziewczynę pożegnałem się z nią. Przeszedłem się kawałek ale potem postanowiłem zadzwonić po taksówkę, gdyż byłem bardzo zmęczony. Po około 10 min byłem już w domu. Wszedłem do środka ale wszyscy już spali. Poszedłem na górę, wziąłem prysznic i poszedłem spać.


~ Oczami Nat
Następnego dnia.
Obudziłam się a obok mnie leżał Kendall. Spał sobie słodko i uśmiechał przez sen. Dzisiaj lecimy do Polski , bo w niedziele jest pogrzeb babci Logana. Kendall postanowił lecieć z nami. Będzie mógł przespać się u mnie w domu. Mój tato i macocha pojechali na wakacje, więc będziemy sami. Kiedy tak sobie myślałam, poczułam, że ktoś całuje mnie w nos. Chłopak obudził się i  powiedział, że musimy się jeszcze spakować. Nie chciało mi się wstawać. Było mi tak wygodnie. Kendall jednak nie zgadzał się na mój sprzeciw i zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam wytrzymać i zaczęłam piszczeć i się śmiać. Szybko wyskoczyłam z łóżka i stanęłam na równe nogi.
- No i to ja rozumiem. - powiedział chłopak wstając. Otworzyłam swoją garderobę i zaczęłam się pakować. Będziemy tam do wtorku, więc bardzo dużo nie trzeba. Po około 30 min. byłam już spakowana i chłopak też. Była godz. 8:00. Zeszliśmy na dół, gdzie była już Pat i Logan. Zjedliśmy wspólnie śniadanie i na dół zeszła reszta, żeby się pożegnać.
- Jak wrócimy z Polski to opowiesz nam jak było na randce. - powiedziałam do Jamesa a ten uśmiechnął się i przytulił mnie na pożegnanie. Kiedy wszyscy byli już gotowi wyjechaliśmy na lotnisko. Na miejscu byliśmy o 9:30. Załatwiliśmy wszystkie formalności i byliśmy w samolocie. Usiadłam razem ze swoim chłopakiem a przed nami moja przyjaciółka i Logan. Widziałam, że są bardzo smutni.
- Kto ma przyjechać jeszcze na pogrzeb z rodziny Logana ? - spytał mnie Kend.
- Jego mama i siostra. Ale tylko na jeden dzień i wracają. - odpowiedziałam wyciągając z torby książkę.
- Ok to ty sobie czytaj a ja idę spać. - powiedział chłopak kładąc głowę na moje ramię. Nie wiem jak on to zrobił ale spał całą drogę. Ja pospałam chyba z 2 godzinki. Kiedy trzeba było wychodzić obudziłam Kendalla i wszyscy byliśmy na lotnisku. Nagle rzuciło się na nas stado dziewczyn. No tak, przecież jesteśmy w Polsce. Wiemy jak to jest spotkać swoich idoli, a nam nie śpieszyło się aż tak bardo, więc stanęłyśmy obok i czekałyśmy. Fajnie było widzieć te uśmiechnięte dziewczyny robiące sobie zdjęcia i proszące o autografy. Kiedy chłopacy skończyli wzięliśmy walizki i ruszyliśmy ku wyjściu z lotniska.

_________________________________________________________________________
Trochę nudny rozdział ale jakoś chciałam opisać lot itp.
Mam nadzieję, że nie zanudziłam :)

~PatiRusher

sobota, 12 października 2013

Rozdział 24

~ Oczami Logana
Weszliśmy do środka i powiedziałem dziewczynie, żeby poszła do pokoju się położyć a ja dołączę później. Poszedłem do kuchni, gdzie wszyscy wypytywali co się stało. Wytłumaczyłem im wszystko, a oni wszyscy mnie przytulili. Nat chciała iść do Pat ale powiedziałem, że lepiej jak na razie poleży i odpocznie. Postanowiłem iść do niej, bo czujemy to samo. Kiedy wszedłem do pokoju Pati leżała na łóżku wtulona w poduszkę. Położyłem się obok niej i objąłem ją. Żadne z nas nic nie mówiło. Chcieliśmy razem pomilczeć i wszystko przemyśleć. Dziewczynie udało się nawet zasnąć ale mi nie. Na zewnątrz nie było po mnie widać tak jak po niej ale w środku na prawdę czułem ból i wielki smutek. Pod wieczór postanowiliśmy zejść na dół. Poszliśmy do salonu, gdzie siedział Kendall i Nat.

~ Oczami Pat
Usiadłam na kanapie, a Logan poszedł po coś do picia. Nat szybko wyskoczyła od obejmującego ją Kendlla i przytuliła mnie. Wiedziała, że jest mi teraz ciężko i chciała przy mnie być. Przykryłyśmy się kocem i ułożyłyśmy się na sofie. Chłopaki usiedli na kanapie obok.
- A tak w ogóle to gdzie reszta ? - spytał Logan.
- Carlos i Alexa poszli do kina, a James poszedł na długi spacer z Fox'em. - odpowiedział mu Kendzzie. Włączyliśmy telewizor i zaczęliśmy oglądać program muzyczny. Niektórzy z nich to dopiero mają talent.
- A właśnie Pati mówiłaś mi, że kiedyś pokażesz mi jak śpiewasz - przypomniał sobie Loggie.
- Ty śpiewasz ? Musisz nam się zaprezentować. - powiedział Kendall.
- Niee, wcale nie umiem śpiewać, robię to tylko z nudów. - odpowiedziałam patrząc się na Nat.
- Nie kłam, masz wielki talent. Twój głos jest niesamowity - powiedziała przyjaciółka a ja chciałam ją udusić.
- No to teraz na pewno nie uciekniesz. Będę cię codziennie męczył, aż nam pokarzesz. - oznajmił Kend patrząc na swoją dziewczynę i wskazując kciuk w górę. Zaśmieliśmy się i dalej oglądaliśmy program. Po jakimś do domu wrócił James wraz ze swoim psiakiem. Usiadł na fotelu razem Fox'em i zaczęliśmy rozmawiać. Mówił, że strasznie stresuję się na jutrzejsze spotkanie z Hal.
- Nie bój się tak cię przygotujemy, że wszystko będzie idealnie. - powiedziała i podniosła chłopaka na duchu Nati. Do domu wrócili też Carlos i Al. Siedzieliśmy w salonie całą naszą rodzinką. Nawet Sidney położyła się przy telewizorze i spała. Ona to by w ogóle tylko spała. Oglądaliśmy telewizję, gadaliśmy, śmialiśmy się. Była wspaniała atmosfera. Nikt się niczym nie przejmował tylko miło spędzał czas. Około 23 wszyscy zaczęli zbierać się do pokoi. Logan wziął mnie za rękę i poszliśmy do jego pokoju. Wzięłam prysznic, przebrałam się i usiadłam na łóżku. Po mnie do łazienki wszedł chłopak i zrobił to samo. Nie chciało mi się zbytnio spać, znowu zaczęłam myśleć o babci Logana. Do głowy napływało mi wiele myśli. Postanowiłam wziąć kartkę i napisać to wszystko. Loggie nie odzywał się do mnie słowem tylko wpatrywał co robię. Po jakimś czasie odłożyłam długopis. Na kartce widniała dokładnie złożona co do każdego słowa piosenka. Była ona właśnie dla mojej ukochanej sąsiadki. Było tam to co o niej sądzę, kim dla mnie była i jaką ważną role odegrała w moim życiu. Już kiedyś napisałam kiedyś kilka piosenek i to właśnie tyko ona je widziała i słyszała. Wzięłam kawałek taśmy i przykleiłam ją na ścianę przy biurku. Zawsze bd mi o niej przypomniała. Logan podszedł do biurka i przeczytał ją. Ja stałam obok i patrzyłam się na niego. Po policzku spłynęła mu łza i mocno mnie przytulił. Była dla mnie tak samo ważna jak dla niego. Położyliśmy się do łóżka i wtulona w jego tors, ze zmęczonymi oczami od płaczu zasnęłam.

~ Oczami Jamesa
Obudziłem się około 8:00. Ubrałem się w jakieś ciuchy i poszedłem zjeść śniadanie. Wszyscy jeszcze spali. Pozmywałem po sobie naczynia i postanowiłem napisać do Hal o której się spotkamy. Wyszło na to, że o 16:00 jesteśmy umówieni pod jedną z restauracji. Na dół zeszła Nat.
- To jak przystojniaku jesteś gotowy na dzisiejsze spotkanie ? - spytała blondynka.
- Przystojniaku ? Co ty zapomniałaś jak ja wyglądam ? - wtrącił się Kendall, całując swoją dziweczynę.
- Ha ha, bardzo śmieszne. Jestem strasznie zdenerwowany przed tą randką. - odpowiedziałam.
- Stary spokojnie, dasz rade. Tak cię przygotujemy, że stres przejdzie ci od razu. - pocieszył mnie przyjaciel. Resztę czasu spędziłem siedząc na tarasie razem z Fox'em. Około 14:00 dziewczyny przyszły po mnie i zaprowadziły do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku a one przetrząsały moją garderobę. Pokazały mi wybrany strój i poszedłem się przebrać. Wyszedłem z łazienki w czarnych spodniach, bordowej obcisłej koszulce i marynarce.
- Wyglądasz nieziemsko - powiedziała Pati poprawiając mi marynarkę.
- Jeszcze tylko trochę żelu na włosy i będzie wspaniale. - oznajmiła Alexa układając mi włosy.
- Dziękuję dziewczyny cieszę się, że mam takie przyjaciółki jak wy. - powiedziałem przytulając je.
- My też się cieszymy, w końcu jesteś dla nas jak brat. - powiedziała Nat i wszystkie się uśmiechnęły. Było już około 15:00. Postanowiłem, że pójdę tam na pieszo, gdyż nie jest aż tak daleko. Szedłem na dół, gdzie siedzieli chłopacy.
- No no, zabrałeś nam dziewczyny ale przynajmniej jakoś wyglądasz. - powiedział Carlos i wszyscy się zaśmialiśmy.
- Pamiętaj, żeby kupić jej róże. Dowiedziałam się, że bardzo je lubi. Najlepiej białe. - podpowiedziała mi Pat i postanowiłem wyjść. Na sam koniec wszyscy chórem życzyli mi powodzenia.

____________________________________________________________________________
No to teraz bd randka Jamesa ;D Sama jestem ciekawa co ja tam wymyślę xD
Mam nadzieję, że się spodobało, chociaż trochę :)

~PatiRusher

sobota, 28 września 2013

Rozdział 23

~Oczami Pat
James stał cały czerwony z butelką mleka w ręku i patrzył się na nas.
- Hej James. - powiedziała Hal i uśmiechnęła się do chłopaka.
- Cześć Ha... Halston. Dziewczyny nic nie mówiły, że wpadniesz.
- Jakoś nie było czasu. - odpowiedziała mu Alexa.
- To ja lepiej pójdę na górę i nie będę przeszkadzał. - powiedział szybko odwracając się w stronę schodów i popędził do pokoju. Zaczęłyśmy się głośno śmiać. Jak tak to paraduje w samych bokserkach ale przy Hal nawet w podkoszulku się zawstydził.
- Przez ciebie nasz James, wydaję się nieśmiały. - powiedziała ze śmiechem Nat.
- Nic na to nie poradzę ale mam nadzieję, że niedługo przestanie. - odpowiedziała Hal. Postanowiłyśmy skończyć jeść i poszukać jakiegoś fajnego filmu. Zaraz miała się zacząć ponoć dobra komedia romantyczna, więc stwierdziłyśmy, że ją obejrzymy. Usiadłyśmy na kanapie i przykryte kocami oglądałyśmy. Muszę przyznać, że był bardzo fajny. Często się śmiałyśmy. Chociaż jak to my, śmiejemy się nawet jak coś nie jest śmieszne. Po filmie popijałyśmy drinki i gadałyśmy. Dowiedziałam się dużo o Halston. Jest naprawdę świetna. Fajnie gdyby ułożyło jej się z Jamesem. Byłaby z nich dobra para. Słuchałyśmy sobie piosenek i darłyśmy się na cały dom. Chłopacy pewnie byli na górze wkurzeni ale śpiewaliśmy piosenki  BTR, więc było śmiesznie.Siedziałyśmy tak do 2 w nocy i gadałyśmy a potem wszystkie zasnęłyśmy. 
Obudziłam się około 9:00. Na fotelu leżała Nat i dalej spała. Wstałam i w kuchni spotkałam Al.
- Hejka, a gdzie Halston ? - spytałam
- Wyszła jakieś pół godziny temu. Nie chciała, żeby James znowu ją rano zobaczył i spanikował. - odpowiedziała śmiejąc się. Poszłam napić się odrobinę wody i akurat do kuchni weszli Logan i Kendall. 
- Widzę, że wieczór się udał. - powiedział Logan wskazując na nieporządek w salonie.
- A gdzie Nat ? - spytał Kendzzie.
- Śpi na fotelu. - odpowiedziałam a ten poszedł do pomieszczenia. Oparł się rękoma o poręcz fotela i pocałował dziewczynę w nos. Blondynka obudziła się i dołączyła do nas. Ja postanowiłam iśc do pokoju i ogarnąć się. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy, rozczesałam je, lekko się umalowałam i ubrałam. Moje łóżko było rozwalone, więc domyślam się, że Loggie spał u mnie. No tak mój pokój jest bliżej i pewnie nie chciało mu się iść do swojego. Co z niego za leń. Uśmiechnęłam się sama do siebie i zeszłam żeby coś zjeść. Na stole czekały już na mnie 2 gofry w kształcie serc z bitą śmietaną, truskawkami i polane czekoladą. 
- Proszę oto śniadanie dla mojej pięknej pani. - powiedział Logan kłaniając się przede mną.
- Co za głupek ale i tak cię kocham i bardzo dziękuję. - powiedziałam dając mu namiętnego buziaka. Po zjedzeniu śniadania byłam najedzona jak nie wiem co, chociaż Loggie podjadł mi prawie całego gofra. Przypomniało mi się, że dzisiaj matka chce ze mną rozmawiać. Wszyscy siedzieli i gadali a ja chyba nawet niezauważona wyszłam z pomieszczenia. Poszłam schodami do góry i weszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku. Zobaczyłam, że mama jest dostępna, więc zadzwoniłam.
- Hej córciu co ta u ciebie ?
- Dobrze, ale chyba chciałaś powiedzieć mi coś ważnego.
- No tak, więc pamiętasz naszą sąsiadkę Panią Róże ?
- Jak mogę jej nie pamiętać. Była jedyną osobą, która się mną przejmowała kiedy byłam w Polsce. Przecież na was nie mogłam liczyć.
- Nie musisz na mnie naskakiwać chce ci powiedzieć, że... ona zmarła wczoraj rano. W niedzielę jest pogrzeb i mam nadzieję, że przyjedziesz i powiadomisz jej wnuka.
- Co ? Jak to zmarła ? Przecież to nie prawda.
- Jej koleżanka była u niej na kawie i zasłabła. Kiedy była w szpitalu już się nie obudziła.
Nie to nie możliwe ! Dlaczego to musiało się stać ?! - czułam jak po policzku spływa mi łza. Rozłączyłam się i wybiegłam z pokoju. Pobiegłam schodami w dół, przemknęłam przez korytarz koło kuchni i wyszłam na schody przed dom.

~ Oczami Logana
Gadałem z Carlosem kiedy zauważyliśmy, że z góry zbiega Pat i wychodzi na dwór. Postanowiłem sprawdzić co się stało. Wyszedłem przed dom i zobaczyłem, że dziewczyna siedzi na schodach. Usiadłem obok niej i ujrzałem, że po policzkach spływają jej łzy. Natychmiast ją przytuliłem.
- Co się stało mała ? - spytałem podnosząc jej twarz do góry.
- Twoja babcia... ona ... nie żyje. - odpowiedziała i wtuliła się w mój tors. Kiedy to usłyszałem, zobaczyłem babcie przed oczami. Kiedy bawiła się ze mną jak byłem mały. Czułem jak łzy napływają mi do oczu. Chciałem wytrzymać dla Pat i nie płakać. Jednak nie udało mi się. Łzy same zaczęły mi spływać. Wtuliłem się we włosy Pati i siedziałem z nią przed domem. Nie widziałem co mam jej powiedzieć. Czuła to samo co ja, więc milcząc robiłem najlepiej. Po jakiś czasie postanowiliśmy, że wejdziemy do środa, bo zaczyna kropić. Wziąłem ją mocno za rękę, a ona patrząc w ziemie wstała i szła za mną.

_____________________________________________________________________
No to mam już następny. Dziękuję tym co czytają i zostawiają komentarze ;3
To motywuje bo wiem, że mam dla kogo pisać :)

~PatiRusher

piątek, 20 września 2013

Rozdział 22

~ Oczami Pati
Wyszłyśmy z mieszkania i skierowałyśmy się w stronę centrum handlowego. Po drodze rozmawiałyśmy o wczorajszej imprezie. Była naprawdę niezła zabawa.
- Ej pamiętacie jak wczoraj James chwalił się chłopakom o randce ? - spytałam dziewczyn.
- Tak, umówił się na piątek z Halston. Już od dawna mu się podobała ale bał się zagadać. - odpowiedziała Alexa.
 - Widzę, że nasz Jimmi jest nieśmiały. Nigdy bym nie pomyślała. - powiedziała Nat i zaczęłyśmy się śmiać. Kiedy doszłyśmy do galerii byłyśmy dosyć zmęczone. Na dworze było strasznie gorąco, już dawno nie pamiętałam takiego upału. Zaszłyśmy po jakiś zimny napój i usiadłyśmy przy stoliku. Zaczepiło nas też kilku znajomych Al, z którymi chwilę porozmawialiśmy. Po odpoczęciu zerwałyśmy się z krzeseł i zaczęłyśmy latać po sklepach. Kupiłam sobie kilka nowych bluzek, spodni, sukienkę oraz 2 pary butów. Potem postanowiłyśmy zajść do sklepu z błyskotkami. Nie znalazłam jednak nic co mi się spodobało. Kiedy wyszłyśmy, Alexa zaczęła się z kimś witać. To była Halston.
- Hej dziewczyny po waszych torbach widzę, że zakupy się udały. - powiedziała z uśmiechem blondynka. 
- Nawet bardzo. A ty co tu porabiasz ? - spytałam.
- W piątek idę na randkę z Jamesem i chciałam kupić coś ładnego. - powiedziała wyjmując z torby śliczną miętową sukienkę do kolan. 
- James już nie może się doczekać. Ej dziewczyny może zrobiłybyśmy sobie dzisiaj mały babski wieczór. Chłopacy po wczorajszej imprezie ledwo żyją, więc zabawimy się same. Halston może do nas wpadniesz ? - zaproponowała Al.
- To super pomysł. Musisz do nas przyjść, poznamy się lepiej i będziemy się dobrze bawić. - namawiała blondynkę Nat. Dziewczyna zgodziła się i powiedziałyśmy, żeby wpadła do nas o 19:00.
Pożegnałyśmy się i miałyśmy już wracać ale Alexie zachciało się iść do sklepu z alkoholem. Zakupiłyśmy coś na wieczór i wyszłyśmy. Pod centrum zauważyłyśmy, że z tyloma torbami do domu nie dojdziemy. Zadzwoniłam po taksówkę i po 15 min. byłyśmy w domu.
- Jesteśmy ! - krzyknęła Nat wchodząc do mieszkania.
- Błagam ciszej, głowa mi pęka. - powiedział Kendall siedząc na fotelu z mokrym ręcznikiem na głowie.
- Trzeba było wczoraj uważać, ty mój pijaku. - zaśmiała się blondynka całując chłopaka w głowę. Reszta chłopaków także leżała w salonie z ręcznikami na głowach. Widać, że ledwo żyją. Poszłam do pokoju i wypakowałam swoje zakupy. Postanowiłam, że usiądę na chwile przed kompa. Kiedy uruchomiłam laptopa i włączyłam skype'a wyskoczyła mi wiadomość od mamy. "Bądź jutro na skype, bo muszę powiedzieć ci coś ważnego." Wiadomość została wysłana dzisiaj, więc jutro chce mi coś powiedzieć. Nawet nie domyślałam się o co może chodzić. Szczerze to nie chciałam tej rozmowy ale cóż, jakoś przeżyje. Posiedziałam jeszcze chwilę w pokoju i zeszłam na dół. Dziewczyny siedziały na tarasie i rozmawiały, a chłopacy leżeli w salonie. Przysiadłam się do nich i patrzyłam w niebo.
- Co się stało ? - spytała Nati. Nie wiem jak ona to robi, ale zawsze wie kiedy coś mnie trapi. Nawet kiedy w ogóle po mnie tego nie widać.
- Mama chce jutro ze mną porozmawiać o czymś ważnym. - odpowiedziałam. Przyjaciółka wiedziała jaka jest sytuacja u mnie w domu i domyślała się, że wcale nie kwapie się do tej rozmowy.
- Dasz radę. - powiedziała uśmiechając się do mnie. Zrobiłam to samo i zaczęłam wygrzewać się w słońcu. Na szczęście zrobiło się odrobinkę chłodniej i dało się siedzieć na dworze. Po chwili od grzejącego mnie w twarz słońca zrobiłam się śpiąca i zasnęłam.
Udało mi się pospać z jakieś 30 min., bo potem obudzili mnie jęczący chłopacy. Kac im nie dopisywał. Dałyśmy im tabletki na ból głowy i kazałyśmy iść na górę spać. Było około 18:00. Zaczęłyśmy szykować
coś do jedzenia i przeglądać co jest dzisiaj w telewizji. Zanosiłam właśnie talerzyki do salonu, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Nat pobiegła otworzyć i do domu weszła Halston.
- Hej, widzę, że już zaczynacie. Przyniosłam coś dla nas. - powiedziała pokazując w torbie białe wino. Zaśmiałyśmy się i powędrowałyśmy do salonu. Na początku jadłyśmy, plotkowałyśmy i śmiałyśmy się na cały dom. Nagle usłyszałyśmy, że ktoś wchodzi do kuchni. Z salonu widać wszystko co się dzieję w kuchni jak i na odwrót. To był James. Stał w samych bokserkach i koszulce na ramiączkach. Wyciągnął z lodówki mleko i obrócił się w naszą stronę. Kiedy zobaczył, że jest z nami Hal zrobił się cały czerwony.

________________________________________________________________________
Nic ciekawego się nie stało, ale jakoś nie miałam wyobraźni ;p
Ale mam nadzieję, że się spodoba :)

~PatiRusher